słowa kluczowe: FB, Maciej, facebook, fejsbók, idee, lewactwo, manipulacje, marksizm kulturowy, prawactwo, światopogląd.
Idee2019.03.23 11:09 03.26 06:47

List do Macieja

 
 
Lewakiem nikt się nie rodzi, ani nie musi lewakiem umrzeć. Można praktykować lewactwo, być dotkniętym zlewaczeniem, ale nie jest to wyrok dożywotni, ani stan terminalny.
 
Szanowny Macieju!

Dopiero teraz mam chwilę, by odpowiedzieć na Twoje komentarze. Dlaczego w formie postu, a nie jak zwykle fechtując w komentarzach? Otóż poruszyłeś kwestie, które niewątpliwie wiszą w powietrzu i domagają się mocniejszej uwagi. Uważam tak także dlatego, że choć w tygodniu nie miałem kiedy czytać Twoich komentarzy, to równolegle rozmawiałem "w realu" o kwestiach agresji/przemocy i prawactwa/lewactwa z moimi gośćmi spoza Warszawy (pozdrawiam K&M!). Przypadek? Nie sądzę. Ponadto w ostatnim tygodniu kwestia dzielenia i szczucia na siebie naszych współrodaków dała o sobie wyraźnie znać w postaci przypadków fizycznej agresji na manifestacjach. Mam na myśli uderzenie przez "antyfaszystowskiego" aktywistę operatorki pyta.pl, Ksieni i jego agresywne zachowania wobec dziennikarzy społecznych, oraz zakłócenie przez dwóch lewackich prowokatorów pikiety rodziców sprzeciwiających się "Karcie LGBTQ" i ich mało delikatne wyprowadzenie poza obręb zgromadzenia.


Macieju, napisałeś: proszę w takim razie o sprecyzowanie, co to znaczy lewak.

Na ile Cię znam, pytasz po to, by się spod tej etykietki wyślizgnąć. Może nawet wykazać, że samo to pojęcie jest nieuprawnione, niezasadne, niebędące poręcznym "uchwytem do rzeczywistości". Czyż nie?

Przynależność do "lewactwa" na ulicznej demonstracji widać wyraźnie. Tam podziały są ostre. Siedząc przy monitorze łatwiej dzielić włos na czworo, ale i tu wzorce myślenia i reagowania są wyraźne i na ogół jednoznaczne.

"Lewak" to osoba o światopoglądzie ukształtowanym przez ideologię liberalno-lewicową, "marksizm kulturowy", echo rewolucji (anty)francuskiej i komunizmu. Przy czym ów "światopogląd" to na ogół sterta schematów i odruchów warunkowych, nie przepracowanych głębszą refleksją i bronionych nie argumentami, a emocjami.

No dobrze, to samo można powiedzieć i o "prawakach". Zatem enumeratywnie wymienię parę, przychodzących mi akurat do głowy, charakterystycznych dla zlewaczenia cech:
- przekonanie o własnej moralnej i kulturalnej wyższości oraz idąca z nim w parze pogarda i "nieuniwersalistyczne" traktowanie innych ("tolerancja represywna", współczesne odmiany numerus clasus, np. "akcja afirmatywna", parytety płci);
- przekonanie, że cel uświęca środki (ach, gdyby pozbyć się "faszystów" - przecież byłby raj na ziemi!);
- skłonności do wulgarnego materializmu i zwulgaryzowanego racjonalizmu (np. w odniesieniu do tradycyjnych, ortodoksyjnych religii);
- wiara, że wszelka zmiana (nawet "dekonstrukcja") to postęp; zresztą w ogóle warto tu odesłać do "100 zabobonów" Bocheńskiego;
- popieranie aborcji, ale nie zabijania zwierząt;
- niechęć i kwestionowanie tradycyjnych wspólnot (rodzina, naród);
- stymulowanie roszczeniowości mniejszości (LGBTetc., feministki), wyostrzanie sprzeczności między nimi a "większością"; odbieranie praw większości;
- wyznawanie współczesnych łysenkizmów w rodzaju "gender studies", pomieszania w pojęciach (np. płeć, norma-patologia);
- niestosowanie kryterium niesprzeczności we własnym rozumowaniu i poglądach;
- rozmywanie, redefiniowane pojęć (np. rodzina, faszyzm).
Spisuję pierwsze z brzegu, co mi się na klawiaturę nawinęło, i nie przedłużam tej listy, ale podkreślam, że jest to pewien "kłąb", wzorzec tematów i przekonań, który jest bardzo charakterystyczny, na swój sposób całościowy i łatwy do wychwycenia.

Lewakiem nikt się nie rodzi, ani nie musi lewakiem umrzeć. Można praktykować lewactwo, być dotkniętym zlewaczeniem, ale nie jest to wyrok dożywotni, ani stan terminalny. Chyba, że oderwanie od rzeczywistości jest tak ekstremalnie konsekwentne i posunięte tak daleko, że jednak prowadzi do śmierci - jak w wypadku pary z USA, która na rowerach udowadniała, że świat jest piękny, a ludzie dobrzy (linki są na dole postu).


Macieju, piszesz tak: po obu stronach są normalni i oszołomy [...] a prawacy dla odmiany dobrzy, prawdziwi i sprawiedliwi? [...] o wariata, przykrego nienawistnika, durnowatego mędrka czy agresora z otwartym nożem w kieszeni znajdzie Pani we wszystkich, wszyściuteńkich środowiskach.

Myślę, że zdiagnozowanie symetrii w tym przypadku nie rozwiązuje problemu. Zawsze można będzie wytknąć jakiś kontrprzykład, naciągnąć granice "prawactwa" czy "lewactwa", skonstruować uzasadnienie udowadniające, że taki czy inny czyn wynikał z wpływów czy przynależności danego osobnika do tej albo tamtej strony. Na ogół nie da się też obiektywnie (ani nawet "intersubiektywnie") pomierzyć, porównać "przemocowości", przykrości czy szkodliwości - szczególnie że prztyczek we własny nos boli bardziej, niż złamana ręka - cudza.

Dlatego uważam, że w tym przypadku niestety trzeba się nieco wyabstrahować, odejść od empirii i przyjrzeć ideom. Wziąć je za dobrą monetę, tj. pominąć hipokrytów i stosujących je instrumentalnie manipulantów.
Co wtedy otrzymamy?

"Prawacy":
- istnieje poznawalna, obiektywna rzeczywistość (w tym obiektywne dobro);
- unikanie sprzeczności w rozumowaniu (Arystoteles!);
- uniwersalizm (np. człowiek jest człowiekiem niezależnie od wyznawanego światopoglądu, rasy, wieku, stanu zdrowia)
- realizm co do świata i osoby ludzkiej (immanentna niedoskonałość - grzech pierworodny);

"Lewacy":
- relatywizm (posunięty czasem do absurdu), często postulowana wręcz niepoznawalność;
- sprzeczności (w tym przyjmowanie, że cel uświęca środki, np. faszystów /kapitalistów/ można zabić, za to my postępowcy /lud pracujący/ będziemy szczęśliwi);
- kwestionowanie tożsamości aż po kwestionowanie bytu (naród? osoba? to tylko materia!);
- przekonanie, że regulacjami (prawnymi i/lub obyczajowymi) oraz kontrolą języka (konstruowanie nowego języka, cenzura "mowy nienawiści") można osiągnąć na tym świecie zbawienie/doskonałość/wszechszczęśliwość;

Te listy oczywiście nie są kompletne. Ale chyba już da się wyłuskać z nich tyczące przemocy sedno:

Dla "lewaków" przemoc to modus operandi - jest nie tylko akceptowalna, ale rewolucyjnie niezbędna.

Dla "prawaków" - przeciwnie. Przemoc zawsze sygnalizuje manifestację zła. Jeśli to oni ją stosują, to po to, by zło zminimalizować.

Reszta przypadków jest dziecinadą lub patologią. Owszem, patologia zdarza się, jest i zawsze będzie (grzech pierworodny). Ale w "prawactwie" przemoc jest ułomnością, niedostatkiem dobra, podczas gdy jest "lewactwa" integralną częścią.


Macieju, napisałeś: Piotrze, tak jak ty zżymasz się za każdym razem, gdy słyszysz oskarżenia pod adresem prawicy narodowej, tak wpuść do głowy powietrze, którego sam dla Was się domagasz i rozważ (bo raczej tego nie przyjmiesz), że może tyle samo niesłusznych oskarżeń pada pod adresem lewicy.

Mam nadzieję, że wyżej udało mi się unaocznić, że nie ma równowagi. I że niczego nie wnosi, nie rozwiązuje próba uprzejmego "symetryzowania" tej kwestii.

Macieju, piszesz: Jeśli odpowiesz - nie, my jesteśmy naprawdę dobrzy, a lewica jest naprawdę zła...

Tak, Macieju. Tak właśnie uważam. Choć po wierzchu stroi się w tęczowe kolorki i podyplomowo perfumuje, choć w miejsce miłości Boga i bliźniego podsuwa usłużnie "otwartość" i "tolerancję".

Piszesz dalej: ...to wiedz, że jest to nie tyle prawda obiektywna, co Twoje życzenie. Chciałbyś, żeby tak było, marzysz o tym, budujesz to, ergo sam siebie będziesz przekonywał o słuszności własnych ustaleń. [...] taka jest prawda, jak kto ją sobie ustali, zażyczy i wymaluje. Byle wygodniej się w niej umościć. [...] człowiek przez całe świadome i w miarę przytomne życie dąży do tego, by czuć się lepiej w solidnym gmachu starannie wznoszonych wierzeń, ideologii i zapatrywań.

Owszem, jest to (uświadamiana sobie przez "prawaków") jedna ze skaz natury ludzkiej. Ale przypominam o wyżej już wymienionym filarze "prawactwa" w postaci istnienia poznawalnej rzeczywistości.

Otóż można się mylić (robię to często!), ale i można robić krok ku lepszemu poznaniu. Lewacy natomiast grzęzną w grajdołku "taka jest prawda, jak kto ją sobie ustali, zażyczy i wymaluje" - do czasu, gdy już nie dadzą rady zasypywać dysonansu między wyobrażeniami a rzeczywistością.


Piszesz: Bądźmy dla siebie lepsi.

Tak, bądźmy. Ale co to znaczy? W jakiej perspektywie? Mamy głaskać po główce, utwierdzać w fantasmagoriach, wbrew faktom, byle do rana? Czy może jednak odkręcać od dziecinnego rowerka dodatkowe kółka? Ja bym wolał być traktowany poważnie. Nie przeżyć życia w grajdołku na brzegu oceanu.

I jeszcze to, co równie pocieszające jak deprymujące: nie wszystko od nas zależy. Są również ludzie źli lub chorzy. Ich nie przekonasz, z nimi się nie umówisz. Trzeba sobie z nimi radzić.


PS Kolega Albert zechce mi wybaczyć powyższe "onanizowanie do własnej bystrości". Ani ono spektakularne, ani przecież bystrości nigdy za wiele nie miałem. Nawet nie cyzeluję tego tekstu, bo zaraz gnam na ulicę zbierać podpisy. Zbiorę tam też porcję mniej lub bardziej agresywnych "faszystów", "jak panu nie wstyd", "to nie ludzie są"… Wspominam o tym dla jasności, że się "onanizuję" nie tylko w internetach.

Linki:

Komenatrze Macieja: +www.facebook.com

Chcieli udowodnić, że panuje „dobroć i pokój”. Zostali zamordowani przez bojowników ISIS +www.tvp.info

"Sto zabobonów" +100-zabobonow.blogspot.com

Albert Umiński: "Mam wrazenie, ze wszyscy sie tu onanizujecie do własnej bystrości, ale poza samozachwytem nic tu nie ma. Narcyzm do kwadratu. Gratuluję!" +www.facebook.com

Kseniofobia /pyta.pl +www.youtube.com

Wrogość! Próżność! Dekadencja! +www.youtube.com

Obrazek - z internetów, dla atencji. 

487 odsłon średnio 5 (1 głos)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: List do Macieja 
Marek Stefan Szmidt, 2019.03.25 o 16:49
1 Panu Maciejowi należy się szacunek za próbę dialogu.
2 Z mojej strony, lewackość traktuję jako sektę, a z wyznawcami nie ma dyskusji, tylko "kopanie się z koniem".
3 Konserwatyzm, który "uprawiam" charakteryzuje się pozostawieniem Innych w spokoju, a do czego żadna ideologia dopuścić nie chce, w tym i "prawackość"
4 Obecny RN także uważam za twór lewicowy - patrz program i "entuzjazm"
5 Popieram dialog, nawet jednostronny...
Pozdrawiam serdecznie
MStS
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: List do Macieja 
Piotr Świtecki, 2019.03.26 o 06:46
Szanowny Panie Marku,
Chylę czoła, szczególnie przed punktem 3.
Co do pkt. 4, to mamy bardzo ciekawy czas. Wszystko "dzieje się", kształtuje się na naszych oczach i - gdy ktoś chce rękę przyłożyć - w naszych rękach. Może to nie obróbka kamienia, ale z gliny też można niejedno…
Natomiast punkt 5 przyprawił mnie o zdumienie z nutką żartobliwą. Czy "dialog jednostronny" to coś w rodzaju koanu "jaki jest dźwięk klaskania jedną dłonią"? ;)
Łączę ukłony,
P.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: List do Macieja 
Marek Stefan Szmidt, 2019.03.26 o 09:45
Szanowny Panie Piotrze,
Ad 5. Od lat uprawiam ów dialog, "wołając na puszczy"...
Pozdrawiam serdecznie
MStS
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: List do Macieja 
MatiRani, 2019.04.14 o 03:38
5 Popieram dialog, nawet jednostronny...

A to dopiero dziwolag sie Panu urodzil... 5 Popieram dialog, nawet jednostronny...
????
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: List do Macieja 
Marek Stefan Szmidt, 2019.04.18 o 09:55
Nigdy nie rzucał Pan pereł przed wieprze?
Pozdrawiam serdecznie
MStS
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: List do Macieja 
MatiRani, 2019.07.28 o 18:00
Eh... a Pan?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
linki, cytaty, nowiny
najwyżej  oceniane
zeszyty tematyczne
najbardziej kontrowersyjne artykuły
najnowsze komentarze

© Polacy.eu.org 2010-2019   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑