słowa kluczowe: Warszawa, imieniny, panie przydrożne, piękności, podróże, tiry.
Humor, satyra2012.07.19 18:35 18:43

Przychodzi Jan do Zenona.

 

Opowieść o imieninach.

 
Podróże kształcą - wiadomo od zawsze. A w dzisiejszych czasach zafundowanego nam bezrobocia - szczególnie
 

Witaj Zenon. Cześć Janie. Co tam słychać, dawno się u mnie nie pokazywałeś? Chory byłeś czy co?. Wręcz przeciwnie, byłem na imieninach. A co ty Zenon pod oko dostałeś wałkiem? Wałkiem nie dostałem to zemsta prezentu który otrzymałem od kolegi pszczelarza. To co on ci podarował, rękawice bokserskie? Gorzej panie Janie, wściekłe pszczoły.

Jak to na bazarku bywa. Pojawi się jakiś pszczelarz i nawiązuje się znajomość. Widzi, że sprzedaję miód, czyli też pszczelarz. I tak lecą nasze opowieści pszczelarskie. Jak ci już mówiłem ja trzymam prawdziwe pszczoły. A większość pszczelarzy trzyma brojlery pszczele.

Przychodzi pewnego dnia i mówi Zenon mam dla ciebie prezent. Ty lubisz prawdziwe pszczoły to ja ci daję w prezencie silny rój. Trzymam pszczoły nie na własnej działce i "pogryzły" dzieci. Muszę się go pozbyć. Jak ty ich nie zabierzesz to ich spalę. No wariat pomyślałem i przywiozłem do domu. A te pszczoły to naprawdę prawdziwe - "leją " natychmiast intruza. Jak jakaś wściekła armia.  Widzisz jedna mi przylutowała pod oko. Na wiosnę będę musiał zmienić im królową, co by trochę sie ucywilizowały. A co tam Janie z tymi imieninami?

Dostałem zaproszenie od kolegów z Warszawy, pomyślałem trza jechać. Zaproszenie było z osobami towarzyszącymi. Był u mnie kilka dni temu sąsiad. Ten to światowiec, robi na tirze. Opowiadał mi jak to on załatwia sobie  osobę towarzysząca w ciężkiej podróży. Mówi Janie, ostatnio to miałem farta. Nigdy byście nie zgadli. Kiedyś smalilem cholewki do pięknęj dziewczyny z naszej wsi. Ona jednak nie chciała ze mną gadać. A teraz jadę ja ci tirem do niemiec i patrzę to cudo stoi przy drodze przy lasku. To dawaj ja ci się zatrzymał i jechali my razem do tych niemców. Gorąca dziwczyna. Wypiliśmy flaszkę, ale nie chciał powiedzieć ani imienia, ani nazwiska tej damy. Janie, znacie mnie. Plotek nie lubię rozsiewać, powiedział. 

Ucieszyłem się że moja żona robi u baora już od kilku lat. Zawsze przywiezie trochę szmalu, odpocznie z miesiąc i jedzie dalej harować. Wytłumaczył mi gdzie ta piękność ma swój rewir. Pomyślałem jadę na imieniny to i ja wezmę do towarzystwa tą piekność. A co? Stać mnie na to. Maryśka zawsze kasy mi trochę odpali na potrzeby własne i gospodarskie.

Zenon. Dawaj flaszkę bo bez niej nic ci nie powiem. Nie dam rady. Popiliśmy trochę i dopiero Jan zaczął coś bąkać pod nosem. Zenon jadę ja ci do tej Warszawy. Patrzę we wskazanym miejscu jest dziewczyna. Przygladam się, zawracam kilka razy, jadę coraz wolniej. No cholera twarz niby znajoma a trudno rozpoznawalna. Ty wiesz, co ja "pomyślał"??? To cholera jakby moja Maryśka. Co było dalej , nie wiem. Film nam się urwał :-))). Pozdrawiam państwa.

 

 
 
:-))) 

2358 odsłon średnio 4,8 (6 głosów)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Przychodzi Jan do Zenona. 
Christophoros Scholastikos, 2012.07.19 o 21:16
Zenon, weź ze sobą Pana Jana do Raszyna ;-).
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Przychodzi Jan do Zenona. 
Zenon Jaszczuk, 2012.07.20 o 12:31
Christo.
Postaram się tak zrobić. Tylko czy mi sie uda? Pozdrawiam
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
linki, cytaty, nowiny
najwyżej  oceniane
zeszyty tematyczne
najbardziej kontrowersyjne artykuły
najnowsze komentarze

© Polacy.eu.org 2010-2024   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑