Fragmenty na zachętę z tego tekstu pod linkiem, i link do całości.
Mimo wymiany maili nie wyjasniła motywów swego żądania. Zasugerowałem motyw "antysemicki" - nie odpowiedziała.
Tam się u niej na blogu współbloger powołuje na Hannę Krall, poza tym to towarzystwo mnogich faktultetów i wydatnej kulturoelegancji - całość w połączeniu z dziwaczną niechęcią do linku u nas na Polakach budzi we mnie jak najgorsze podejrzenia... Możeby jakiś specjalista, co to potrafi rozpoznać "po oczach" a nawet "po intencjach" zajrzał na tamten blog i wydał ekspertyzę? ;-) |