słowa kluczowe: Polska, globalizm, polityka, wybory, świat.
Inne2011.07.29 12:35

Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem ...:)

 
 
Używając retoryki "Bula" lato ma to do siebie, że po nim zwykle następuje jesień.
 
Używając retoryki "Bula" lato ma to do siebie, że po nim zwykle następuje jesień. A że w tym roku jesień związana jest z "wyborami". Te zaś z nadziejami (co poniektórych) o "korytku" za friko. Lub jeśli nie, to o przynajmniej "zaklepaniu" sobie skromnego miejsca przy "stole". Wziąwszy zaś pod uwagę radykalizację społeczeństwa (z resztą nie tylko w naszym kraju) deptanego radośnie przez sfory oszustów i złodziei z żydo-masońskim "błogosławieństwem". Przeto najbliższa przyszłość rysuje się nie tyle ciekawie, co raczej w ciemnych barwach. Do tej pory czyniono wszystko by zdominować, spacyfikować i ubezwłasnowolnić społeczeństwo. Oraz zniszczyć istotę racji bytu państwa poprzez zniszczenie pojęcia wspólnoty narodowej, która nadaje mu sens. Czyniono to w zakamuflowany sposób wykorzystując do tego wszelkie dostępne narzędzia i środki budując załgane struktury "łunijne" w oparciu o wszelkiej maści degeneratów z różnych państw. Dla nas istotnym jest, że w tym "dziele" od dłuższego czasu uczestniczą nasi rodzimi zdrajcy i zaprzańcy. Bo dzięki ich działaniom doprowadzono nasze państwo i Naród do rozpadu, oraz na granicę upadku.
Można by zapytać jak do tego dopuszczono, skoro żyliśmy w ponoć "wolnym, suwerennym państwie prawa" ? Gdzie prawo miało bronić interesu państwa, oraz jego obywateli. Wszak w tym prawie istniały i jeszcze istnieją (choć w szczątkowej postaci) zapisy które miały o to zadbać.
Jednak nie zadbały, bo żeby mogły efektywnie zadziałać potrzebna jest wola ich przestrzegania. A tej nie było i nie ma. Przynajmniej wśród "elyt". Przykładów nie trzeba daleko szukać. Choćby "akcesja" czy "traktat lesboński".
Ludzie, którzy w rotach przysięgi ślubowali uroczyście "stać na straży" i "bronić" ( i co ciekawe nie za darmo) nie tylko to olali ciepłym moczem. Ale z całym zapałem przystąpili do "demontażu" państwa, dezintegracji społeczeństwa, oraz zmieniania zapisów prawa krępujących ich działalność.
Przeświadczeni o swojej bezkarności ( bo prawo nie zadziałało, a zdawać by się mogło Bóg też, gdyż działo się to i dzieje przy aprobacie Jego "administracji"), oraz potędze "medialnych przetworników mózgu". A co za tym idzie o swojej wszechmocy. Ni mniej ni więcej mają czelność ubiegać się o społeczną legitymizację swej władzy w wyborach. Potrzebna jest im ona jak piąte koło u woza i służyć ma jedynie dla stworzenia pozorów działania na rzecz "wspólnego dobra". Czy nie ma tu analogii do szatańskiej retoryki, gdzie on sam jest przedstawiany jako ten, który działa na rzecz ludzkości ? A jest to swoiste naigrywanie się z bezradności ludzi pozbawionych możliwości obrony. Tak jak żuk przewrócony na pancerz i bezradnie przebierający odnóżami w poszukiwaniu oparcia.
Podobnie jest w naszym przypadku. Dziś jesteśmy już na tyle ubezwłasnowolnieni, że nie mamy prawnych możliwości by w pokojowy sposób sprzeciwić się złu. Dość spojrzeć na obecną i poprzednie ordynacje wyborcze, które skonstruowano w taki sposób by ludziom dać jedynie możliwość pozornego wyboru. Dość spojrzeć na efekty wszystkich poprzednich wyborów, które nie tylko nie przyniosły oczekiwanych przez społeczeństwo zmian. Co ugruntowały istniejący stan rzeczy i pozwoliły na dalsze mataczenie. Zadbano nawet o to by odebrać ludziom możliwość protestu wobec takiej sytuacji poprzez gremialne nie uczestniczenie w tej farsie. Bo nawet jeden głos oddany w wyborach czyni je ważnymi w świetle "prawa".
Pojawiają się koncepcje, a to oddawania głosów nie ważnych. A to nie uczestniczenia w wyborach. Ale żadna z nich z formalno prawnego punktu widzenia nie ma znaczenia. Wbrew pozorom prawdziwa bitwa rozgrywa się na długo przed wyborami. Kiedy to jest szansa na wyłonienie na tyle silnej reprezentacji społeczeństwa, która będzie w stanie dokonać radykalnych zmian. By tego dokonać potrzeba jednak "budowy od podstaw". Przede wszystkim zacząć rozmawiać. Ustalić hierarchię wartości i zasad możliwych do zaakceptowania i zacząć od ich przestrzegania na co dzień wobec innych i siebie. Potem zaś pracować nad prawdziwym programem-planem dla nas wszystkich. Że środowiska zainteresowane pasożytnictwem będą takie działania infiltrować i torpedować nie muszę dodawać.
Oczywiste, że przed obecnymi wyborami nie było na to szans by tego można było dokonać. To "śpiew przyszłości", tyle że nie mamy już na to czasu. Bo dla nikogo rozsądnego nie jest tajemnicą co nam i społeczeństwom innych krajów się szykuje. Zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń, które prostą drogą zmierzają do wyplenienia z korzeniami wszystkiego co ma związek z wartościami prawicowymi. A mogącymi być przeszkodą na drodze dla kolejnego "jedynie słusznego systemu". Przy którym zbledną wszystkie inne "izmy" w swej bezwzględności i okrucieństwie.
Wydarzenia zmierzają nieuchronnie ku siłowemu rozwiązaniu bo pasożyt za wszelką cenę chce zdominować żywiciela. Dlatego na "dziś" nie istnieje dobre rozwiązanie tak dla naszego kraju jak i dla innych. Konfrontacja wydaje się być nieunikniona. Skutki będą dotkliwe i bolesne dla wszystkich. Ale jak powiedział przytoczony na tych łamach człowiek z Rosji. Kilku ludzi nie jest w stanie zgładzić zdeterminowanego tłumu. Można co prawda zawsze użyć "bombki" A, ale kto wtedy będzie pasożyta utrzymywał przy życiu ? 

2946 odsłon średnio 5 (5 głosów)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem ...:)   
Były bloger, 2011.07.29 o 15:20
"...ale kto wtedy będzie pasożyta utrzymywał przy życiu ?..." Bardzo to zdroworozsądkowe pytanie. Lecz z tym pasożytem jest trochę jak z alkoholikiem i jego żoną. Alkoholik uprawia spokojnie swoje zajęcie. Jego żona wyrzuca mu, że jest niedobry, winien wziąć się w garść, wykazać odrobinę silnej woli i zerwać z nałogiem. W tym duecie głupsza jest niestety żona. Za skarby świata nie chce bowiem pojąć, że u alkoholika nie występuje coś takiego jak wola. A już silna to w ogóle...
I tak samo jest z naszym pasożytem. Jak każdy pasożyt nie bierze pod uwagę, ze triumf ostateczny oznacza nieuchronną jego śmierć. Pasożyt ZAWSZE jedzie na zatracenie. Tak jest zaprogramowany, taki ma pasożytniczy rozumek lub może tylko instynkty żarcia.
Pozdrawiam!
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem ...:) 
w.red, 2011.07.29 o 19:19
Choć trudno temu pasożytowi odmówić inteligencji, jednak jak u każdego pasożyta apetyt dominuje instynkt przetrwania :)
A uzależnienia ...ech... Gdyby ludzie mieli wolę i wiarę jako ziarnko gorczycy to przenosili by góry :(
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem ...:) 
Piotr Świtecki, 2011.07.29 o 19:37
Ni mniej ni więcej mają czelność ubiegać się o społeczną legitymizację swej władzy w wyborach.

Zdania są rzeczywiście podzielone, obawiam się jednak że grają tu nawyki "okresu słusznie minionego" gdzie bojkot miał znaczenie, bo już bojkot był protestem. Niestety teraz jest trochę inaczej i ci patriotycznie bojkotujący są nie do odróżnienia od tych, którym po prostu wszystko jedno.
Dobrze by było podejmując decyzję oprzeć się też o przyziemne konkrety. Na przykład ktoś pisał, że frekwencja, nawet w wypadku oddania głosów nieważnych, ma znaczenie dla przyznawanych potem partiom finansów. Czy tak rzeczywiście jest, czy ktoś z Szanownych Państwa ma w tym temacie pewną wiedzę i/lub jakiś link do materiałów źródłowych?
Może są i inne rzeczy tego rodzaju, przemawiające za jednym lub drugim podejściem do sprawy?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem ...:) 
Paweł Tonderski, 2011.07.29 o 20:45
Trzeba by było zajrzeć do ordynacji wyborczej.

Czy frekwencja oraz głosy nieważne oddane podczas głosowania wpływają na proporcjonalne dzielenie tych głosów na partie, które przekroczyły próg, a więc 5%-7% w przypadku partii i koalicji partyjnych i 3% w przypadku innych partii, które nie dostały się do parlamentu, ale przyznano, im dzięki temu subwencje na przyszłą działalność polityczną. Pod jednym warunkiem, że wydaje się mniej na przedwyborczą akcję promującą, niż potem się dostanie z budżetu państwa. Jeżeli te subwencje dostają partie, które przekroczyły próg, to znaczy, że oddawanie głosów nieważnych jest z punktu widzenia zasygnalizowania swojego bojkotu i sprzeciwu wobec bandy czworga głupie, no i jeżeli te głosy wpływają, jednak na podwyższenie frekwencji i zwiększają pulę partii potem zasiadających w polskim sejmie, działalibyśmy, wtedy przeciwko sobie samym, wspieralibyśmy ich swoimi nieważnymi głosami, a więc pozostaje jedna możliwość, nie iść w ogóle na głosowanie, na wybory. To jednak trzeba, by było ustalić na pewno, z tym, co jest napisane w ordynacji wyborczej.

Jest jeszcze jedna możliwość, oddać swoje głosy na jedną partię, która nie ma szansy dostać się do sejmu, ale ma szansę na subwencje, na taką która, jednak przekroczy te 3%, a nie przekroczy 5%, to zapewniłoby takiej partii pieniądze na przyszłą działalność polityczną. :) Na przykład jakąś partię czysto polską i na dodatek narodową. :)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Co Wam powiem, to Wam powiem, ale Wam powiem ...:) 
Zenon Jaszczuk, 2011.07.29 o 23:08
W.red, Panie, Panowie.
Zgadzam sie z tym Rosjaninem. Wybory, partie to wszystko oszustwo. Pisałem o tym wielokrotnie, dlatego mało zabieram głos. A ten facet tylko potwierdza mój tok rozumowania. +www.youtube.com Wszystkie rozmowy na temat wyborów są bez sensu.To wszystko już dawno ustalone - raz zdobytej wladzy nigdy nie oddamy. O tym że Polska jest pod okupacją pisałem nie tak dawno. Pozdrawiam
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
linki, cytaty, nowiny
najwyżej  oceniane
zeszyty tematyczne
najbardziej kontrowersyjne artykuły
najnowsze komentarze

© Polacy.eu.org 2010-2024   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑