
| słowa kluczowe: przesłania, społeczeństwo. | |||
| Świat | 2012.07.28 11:54 | ||
Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | Krzysztof J. Wojtas | ||
Przesłanie | |||
Refleksje | |||
wywołane postem J. Rossakiewicza. Czytając notkę o Myrnie Nazzour i przesłaniu przez nią przekazywanym nasuwają się różne skojarzenia.
Otóż chyba daje się zauważyć, że te świadectwa zazwyczaj poprzedzają krwawe wydarzenia w przyszłości. Tak było z Przesłaniem z Fatimy, tak też jest z objawieniem w Miedżugorje. Także wiele innych - pozostawiam wiedzy i rozeznaniu Czytelnika łączenie faktów. Jednak powiązania wydają się jednoznaczne; są to ostrzeżenia o mającym nastąpić kataklizmie, a także wskazanie jak im zapobiegać. Obecna sytuacja w Syrii - to kolejny przykład. Wskazanie, że tylko wzajemne pozytywne odniesienia, także międzyreligijne, pozwolą na istnienie. Porządek Zgodności jest jedynym lekarstwem na międzyludzkie animozje. I niestety - kolejny raz ostrzeżenie nie zostało dostrzeżone i wypełnione. Można wręcz sądzić, że Siły Zła świadomie i celowo nasilają swe ataki na te miejsca i ludzi, aby odwieść ich od życia w pokoju. Czy przyjdzie czas na refleksję? | |||
| | |||
| 1352 odsłony | średnio 4,7 (6 głosów) |
| zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować | blog autora |
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| w.red, 2012.07.28 o 13:58 | |||
| "..Czy przyjdzie czas na refleksję? .." Nie przypuszczam. Na pewno jednak nie wśród "władcóf much". | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| Jacek, 2012.07.28 o 14:22 | |||
| Medżugorie- fałszywka. Ostrożnie. Walka o pokój to temat zastępczy | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| w.red, 2012.07.28 o 15:34 | |||
| Skąd ta wiedza i przekonanie ? | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| Jacek, 2012.07.28 o 20:06 | |||
| Może uda się otworzyć. | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| w.red, 2012.07.28 o 21:33 | |||
| Proszę wybaczyć, ale w tej sprawie autor z czystym sumieniem może jedynie napisać "wiem, że nic nie wiem". Natomiast byłbym ostrożny z tą "szatańskością" objawień. Tym bardziej że nie znajduję argumentów na wsparcie tej tezy. O ile mnie pamięć nie myli podobne zarzuty postawiono ojcu Pio. I każdy z nich po kolei padał. Nie mnie oceniać co jest objawieniem, a co nim nie jest. Tak sobie tylko myślę czy nie jest przypadkiem tak, że (tak powiem - specjaliści i "autorytety") czując się pominięci a tym samym będąc w sprawach tych "niegodnymi" nie wydają opinii przez pryzmat urażonego ego ? W życiu społecznym już nas podzielono skutecznie. W kwestiach wiary tak jakby podobnie. PS Udało mi się jedynie otworzyć ostatni link na końcu listy. Jednak całość komponuje mi się wedle lansowanego wzorca - Chrystus tak, lecz jego matka już nie koniecznie. Dla mnie to ociera się o "nowy dogmat" że matka Chrystusa nie istniała lub co najwyżej porzuciła Go po urodzeniu. Zatem odmawia się Jej prawa do czci i istnienia. Dla mnie to paranoja. | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| Leszek, 2012.07.29 o 09:46 | |||
| Nie chciałem w sumie ciągnąć tematu, ale "...całość komponuje mi się wedle lansowanego wzorca - Chrystus tak, lecz jego matka już nie koniecznie. Dla mnie to ociera się o "nowy dogmat" że matka Chrystusa nie istniała lub co najwyżej porzuciła Go po urodzeniu. Zatem odmawia się Jej prawa do czci i istnienia. Dla mnie to paranoja." Ponieważ we wpisie o Królu poprztykaliśmy sie w tym temacie a może nawet uważasz, że "lansuję" jakiś nowy dogmat... Mama, która uparcie chce mnie nawrócić na katolicyzm (bo uważa że inaczej trafię do piekła) dała mi kiedyś książkę o objawieniach maryjnych. Byłem też w La Salette przy okazji wyprawy z ludźmi opus Dei do Hiszpanii więc przyglądnąłem się tamtejszemu (i temu z Lourdes) kultowi maryjnemu. Więc, zupełnie abstrahując od doktrynerskiego odrzucenia kultu maryjnego przez protestantów, będąc w sumie otwartym na mistycyzm, a więc i objawienia maryjne, powiem tak: - o ile protestanci wylewają dziecko (Maryja) z kąpielą (część tradycji katolickiej) o tyle katolicy mają tendencję do wynoszenia Maryji ponad rolę jaką przypisuje jej ewangelia. Nie czepiam się takiej czy innej litery, bo wiem jak powstawała Biblia (dlatego nie wyciągam za daleko idących wniosków z jezusowych słów, że jego matką i braćmi są wszyscy czyniący wolę Boga... kiedy to jego rodzina myślała że on wariuje), ale sens życia Jezusa na ziemi to ukazanie, że nie ma co się bać śmierci, bo Bóg daje życie wieczne tym co służą Prawdzie. Jaka w tym jest rola Maryi? Urodziła. Ale każdego z nas rodzi kobieta. W Kanie przynagliła do służby. Ok, to raczej mówi coś o naturze Jezusa nie Maryi. Cierpiała. Ale każda kobieta cierpi gdy cierpi dziecko. No może poza mamą Madzi. Właściwie ponad Maryję powinno się postawić Szczepana, bo ten poniósł ofiarę podobną do Jezusowej. Dobrze, że Maryi się nie marginalizuje, bo w tej męskiej religijnosci jest dzięki temu wątek kobiecy, którego brakowało do tego stopnia, że chrześcijanie orientalni uważają po dziś dzień, że Duch Święty jest kobietą. Ale ... - ... w objawieniach maryjnych, także tych saletyńskich, przewija się motyw jak to Maryja żąda kultu, każe tu czy tam zbudować świątynię by odawać jej cześć i gdzie łaski będą spływały na kapłanów (bo już gdzie indziej rzecz jasna nie) albo każe oddać sobie jakiś dzień bo przecież ona wielkim wysiłkiem powstrzymuje ciężką rękę Jezusa, która inaczej dawno spadłaby na grzeszników... Odsyłam do źródeł bo nie chcę się dalej pastwić, ale taki KULT (nie mylić z postacią Maryi z NT i apokryfów) jest zaprzeczeniem ewangelii i powrotem do obrazu Boga ST, i ukazuje Maryję jako boginię próżną, więc jest w jakimś sensie bluźnierczy wobec matki Jezusa... no a po mojemu (i dla wielu chrześcijan) to grubymi nićmi szyte dawanie pretekstu do nowych sanktuariów i biznesu pielgrzymkowego. - z tego, W.redzie nie wypływa wniosek, że Maryja nie istniała... a jedynie, że jej znaczenie w planie zbawczym jest wypaczane, razem z sensem ewangelii. I tu masz odpowiedź, dlaczego wielu chrześcijan ma dystans do katolicyzmu (właściwie każda denominacja ma swoje odjazdy, to tak, żeby nie było) - "prawo do czci" to śliski koncept i brzmi jak jakiś przywilej. Bóg, który jest Miłością, nie WYMAGA kultu, tak samo wielcy ludzie wiary i święci nie dlatego powinni być obiektem naszych wspomnień czy przyczynkiem do modlitwy dlatego akurat, że "mają do tego prawo" a raczej, ze to NAM może służyć dla naszej formacji czy dobrego życia. Ale jeśli tak, to zważajmy jaki kult tworzymy. Postawa protestancka zarzucająca bałwochwalstwo jest z natury starotestamentalna: to tak jakby Bóg był zazdrosnym tyranem, który cie zniszczy jak mu oddasz za mało chwały. Ale postawa katolicka nie odrzuca takiego podejścia a jedynie uprawnia do tak rozumianej czci większą liczbę podmiotów. I stąd płyną zastrzeżenia. I po to o tym napomknąłem w tekście o Królu. Właśnie po to by DOBRZE ROZUMIEĆ istotę takiej intronizacji i kultu. To nie ma być jakiś totem, dzięki zainstalowaniu którego Bóg nam nie przywali swą żelazną pięścią, tylko symbol stanięcia po "jasnej stronie mocy" :-) pozdrawiam! Nie doszukuj się W.redzie złych intencji tam gdzie ich nie ma. | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Leszku | |||
| w.red, 2012.07.29 o 20:51 | |||
| Wbrew pozorom nie poprztykaliśmy się ;) Przedstawiłem bowiem pewien "lans", którego istnieniu i dążeniu do dominacji nie można zaprzeczyć. A który nastawiony jest w moim odczuciu podzielnie, skłócenie, zatomizowanie a w końcowym etapie na zmarginalizowanie i unicestwienie Kościoła / ów i wiernych. I to jest główna myśl mojej uwagi. Sugeruje się że NMP domaga się dla siebie osobnego, personalnego kultu. A tak nie jest i nigdy nie było. Widzimy Ją zawsze w charakterze (chciałem napisać służącej ale to złe słowo) ..matki. Której miłość matczyna była tak wielka że zaparła się samej siebie, swoich uczuć w stosunku do swojego Syna. Po to by On mógł wykonać to czego oczekiwał Ojciec. Bezmiar Jej miłości dla Ojca i Syna jest dla mnie nie do ogarnięcia. Czyż nie jest tak, że jako ludzie staramy się obdarzać swe dzieci naszą miłością i troską ? Czy nie staramy się zadbać o nie i je chronić ? Czy nie staramy się uchronić je przed popełnieniem jakiegoś błędu i przed jego następstwami. Wreszcie czy gdy to się nam nie uda czyż nie staramy się mu pomóc wyciągając zawsze pomocna rękę ? A czy widząc cierpienie swego dziecka czyż nie staramy się mu ulżyć ? Taka jest nasza ludzka natura. Maria, choć jej Syn nie popełnił błędu z pełną świadomością podjęła swe brzemię. Czy rozumiejąc to można odmawiać Jej postępowaniu szacunku i zrozumienia ? Czy to "kult" , czy może niedościgły wzór do naśladowania ? Podobnie wygląda sprawa "świętych" i ich rola. Ich życie i postępowanie ma stanowić wzorce godne naśladowania i stymulować ludzi do podjęcia podobnych działań. Tak się składa, że ludzka psychika jest skonstruowana w taki sposób że łatwiej jest przyswoić ludziom pewien przekaz za pomocą obrazu. Podobnie jak i niektórym za pomocą dźwięku lub słów. Umożliwia to im skupienie się i ukierunkowanie modlitw. To żadna tajemnica dla współczesnego człowieka. Powoli zdajemy sobie sprawę z faktu czym jest taka modlitwa (choć jeszcze nie wszyscy). A.. i by nie zapomnieć. Każdy "różaniec" (modlitwa) zawiera wielokrotne odniesienie do Boga Ojca, Ducha Świętego i jego Syna. Gdzież tu "kult" dla Jego matki ? Co do "planu zbawczego" nie wypowiem się bo go po prostu nie znam (tak jak i większość ludzi). Jedyne co mogę przypuszczać to fakt że każde z objawień (o ile zaistniało rzeczywiście) ma nas skłonić do modlitwy, rachunku sumienia i zmiany życia (a przynajmniej jego wartości). Naprawdę nie widzę między nami sporu :) Tym bardziej że postrzegamy i oceniamy podobnie. PS Masz rację w tym co napisałeś poprzednio. Znaczenie wiary w naszym życiu "teraz" i "tutaj" jest o tyle istotne o ile jesteśmy w stanie przetransponować z niej istotne dla naszego życia zasady. pozdrawiam | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Leszku | |||
| Leszek, 2012.07.29 o 21:46 | |||
| no i fajnie. pozostaje mieć nadzieje że Twoje rozumienie tych spraw jest czy będzie powszechne. Tak dla jasności, Maryja jest pozytywną postacią w ewangelii, a już zwłaszcza w tym sensie, że nie pragnie dobra Jezusa rozumianego jako ziemskie powodzenie czy brak cierpień a raczej rozumie je tak, że urzeczywistniamy dobro o ile realizujemy swe powołanie w oczach Boga. No i rozumiem, że rozmaite objawienia maryjne powinny być rozpatrywane jako autentyczne jeśli przedstawiają sprawy z takim nastawieniem, zaś tam gdzie ukazują próżność są fałszywe. pozdrawiam ps. oczywiście, że nie znamy planu zbawczego w szczegółach, innego niż ten, że zbawienie gwarantujemy sobie stając po stronie Prawdy. | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: | |||
| Krzysztof J. Wojtas, 2012.07.29 o 22:10 | |||
| Do tych waszych uwag mozna dodać jeszcze Niepokalane Poczęcie; Zarówno w kontekścieuznanym przez KRK - Maryi, jako kobiety, która była wolna od zmazy pierworodnej. Ale też warto rozważyć faktyczny przekaz z Lourdes: "Jestem Niepokalanym Poczęciem". Cały czas o tym myślę, a nie mam jednoznacznych skojarzeń. | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| Leszek, 2012.07.28 o 14:32 | |||
| ja myślę, że Rosja odpuściła Syrię i Iran w zamian za udział w bloku "alianckim" przeciw Chinom. I myślę, że kilkadziesiąt (może kilkaset) osób nie pasujących do koncepcji padło tego ofiarą gdzieś tu a kilkanaście tysięcy gdzieś tam, ale to i tak nic bo te liczby wzrosną. Co my na to? Opatrzność Boska uratuje jednostki ale jeśli ma przetrwać polityczny naród i powstać alternatywna koncepcja, która uratuje ten świat, trzeba bardzo dużo samozaparcia, poświęcenia, siły wiary, świadomości celu i determinacji, zaś minumum zwłoki i samozadowolenia opartego m.in. na przekonaniu, że już zaraz nadleci tu Jezus i nas uratuje, bo jak dotąd Bóg działał tu przez ludzi otwartych na Jego ducha. | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| Krzysztof J. Wojtas, 2012.07.28 o 18:55 | |||
| Sądzę, że największym problemem był brak świadomego tworzenia więzi społecznych na bazie miłości. Wszak o tym uczy przesłanie Myrny Nazzour. Nie doprowadzono do wiekszej zwartości społeczeństwa. W efekcie najemnicy wyposażeni przez Siły Zła - doprowadzili do utraty stabilności społecznej. W efekcie - walki będą podobnie krwawe, jak w Jugosławii. | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| Re: Syria. Myrna Nazzour. Dobro/zło | |||
| Leszek, 2012.07.28 o 19:17 | |||
| tam jest tak, że alawici gdyby nie byli u władzy, to zostaliby zmarginalizowani, a najpewniej także prześladowani, więc musieliby robić secesję i np. przyłączenie do Libanu, więc wybrali drogę dyktatury. No i potem mieli rewolty, które krwawo tłumili. Zwęszyli swą szansę jako użyteczne narzędzie dla polityki rosyjskiej i na tym długo jechali, ale teraz będą mieli rzeź, a myślę, że i chrześcijanie przy okazji, jak w Iraku. O ile wiem, Assadowie próbowali asymilować alawitów w społeczeństwie i dopuszczać do administracji rządowej sunnitów. I było OK ale zawsze da się wytłumaczyć, że większość zasługuje na więcej, jak u nas. I będzie wielki problem. Nawet orędzia nie trzeba by to przewidzieć :-) A szkoda, lubię ezoterycznych szyitów | |||
| zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć | |||
| © Polacy.eu.org 2010-2026 | Subskrypcje: | ↑ do góry ↑ |