słowa kluczowe: Ciemnogród, Krzysztof Edmund Wojciechowicz, hucpa, judaizm, kosher, koszer, koszerny, mozaizm, Żydzi.
Linki, cytaty, nowiny2011.04.07 19:44 19:54

O podatku koszernym trochę inaczej

(poleca )
 
Poniżej załączam tekst p. Krzysztofa Edmunda Wojciechowicza.
 
  Wracam do tematu już cokolwiek przebrzmiałego, choć dla mnie, niedawno odkrytego. Ponieważ może on być także nieznany niektórym czytelnikom, wypada zacząć od początku.

  Tzw. podatek koszerny nie jest nowością - choć geneza jego wyglądała całkiem niewinnie. Pobożni Żydzi zapragnęli mieć w supermarketach swoje własne stoiska, gdzie mogliby kupować produkty opatrzone certyfikatem koszernym, potwierdzonym prze miejscowego rabina.  Nie było to rzeczą trudną, gdyż - jak twierdzą zawistni antysemici - Żydzi mają znaczny udział w handlu, finansach i mediach. Z biegiem czasu, udany eksperyment natchnął jakiegoś pomysłowego Żyda (a nie brak wśród nich osobników o 'delikatnym rozumie'), na pomysł rozszerzenia operacji na wszelkie produkty, sprzedawane w sklepach. Okazało się, że większość firm i konsumentów na całym świecie, nie wyłączając Eskimosów, Murzynów i Azjatów, także zapragnęła kupować towary opatrzone tym certyfikatem. Nałogowi antysemici poczęli znów bruździć, że tendencja ta została wymuszona naciskiem ekonomicznym i medialnym, lecz - jak zostało udowodnione - były to typowo antysemickie argumenty, nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Jedynym zyskiem, jakie Żydowstwo czerpało z tej operacji, było dodanie 0.1% do ceny towaru, plus koszty certyfikatu, inspekcji, zmiany metod produkcji, etc. Szczęściem dla nich, nawet najgorliwszym antysemitom nie przyszło do głowy, aby kwestionować merytoryczne zalety kryteriów, na jakich oparte są zasady wydawania rzeczonych certyfikatów. Skądinąd wiadomo, że oparte są one na tysiącletnich rozważaniach rabinów, wnoszących cegiełkę swej wiedzy do budowli Talmudu.

  Obecnie, podatek koszerny, jak się wydaje się, zszedł już z agendy. Przez parę lat goje napomstowali się, ponarzekali; nawet odgrażali się, że nie będą kupować żydowskich produktów. Ale i to minęło, bo niby co i gdzie mają kupować, jeśli coraz więcej produktów na półkach sklepów oznaczonych jest już koszernym znaczkiem.
  Nasi starsi bracia w wierze, także się zbytnio krytyką nie przejmowali - umieścili na swych różnych Wikipodobnych Encyklopediach internetowych oklepany slogan, że krytyka podatku to anstysemityzm. Dalsze argumenty w takich wypadkach są zbędne. Czasem, jak np. w Ameryce, dodaje się jeszcze, że oszczercami są grupy Ku Klux Klan i prawicowe partie narodowe. Następne zdanie od razu wyjaśnia, że "These groups were against  civil rights for black Americans in the 1950s and 1960s and have anti-Semitic agendas" (ugrupowania te w latach 1950-60 były przeciwne nadaniu praw obywatelskich Murzynom, i zajmowały się antysemityzmem). Ten argument  powinien z miejsca przekonać 'kolorowych' obywateli USA, że podatek koszerny jest uzasadniony!
 
  Starsi bracia w wierze argumentowali także, że koszt podatku jest znikomy, można go raczej porównać do kosztów reklamy; a poza tym firmy same błagają o certyfikaty koszerne!
  Z pierwszym argumentem można się zgodzić - przytaczając  przykład pomysłowego programisty żydowskiego w R.P.A., który w początkowej fazie komputeryzacji banków, wprowadził do programu jedną linijkę, która odcinała ułamek procenta od wszystkich rachunków bankowych. Ułamek ten, praktycznie niezauważalny, gromadził się na rachunku wynalazczego programisty. Zanim go zdemaskowano, miał na swym rachunku miliony. Uważał, że go niesłusznie prześladowano. Każdy kradnie na skalę swoich możliwości. Jeśli banki biorą od swych klientów 10 procent rocznie, on zadawalał się ułamkiem tego procentu!
  Powoływanie się na koszty reklamy, brzmi już trochę gorzej. Wiadomo, że w cenie większości popularnych artykułów koszty reklamy przekraczają często 50%. No, ale jaki goj się na tym zna?..
  Najbardziej bezczelny jest argument, że klienci i firmy ubiegają się na wyścigi o przywilej certyfikatu koszernego.  Co prawda, z doświadczenia wiadomo, że goje są głupie jak barany i nie ma potrzeby wysilać się na logikę propagandy.
  W takim kraju jak RPA, certyfikaty koszerne obejmują już 11,800 produktów i 1200 firm. Ludność tego kraju, jak wiadomo, to 35 milionów Czarnych, garstka białych i muzłmanów. Nie wielu Czarnych słyszało tu o Żydach, nie mówiąc już o ich certyfikatach. Operacja 'certyfikaty koszerne'  kwitnie także i w Zambii, gdzie w ogóle prawie nie ma białych, a kilku Żydów można znaleźć jedynie w biurach, kontrolujących wydobycie minerałów w tym kraju.

 Liczenie na głupotę gojów mogłoby być dla nich obraźliwe, gdyby nie odzwierciadlało prawdy. Może nie chodzi tu o samą głupotę, lecz o niezdolność kojarzenia faktów. Goj z automatyczną pokorą przyjmuje argumentację, że pomawianie Żydów o opanowanie finansów, mediów, władzy politycznej, jest przejawem chorego antysemityzmu.  A tymczasem wystarczy się zastanowić, w jaki sposób udało się tym osobnikom, zgwałcić wszystkie kraje na świecie na przyjęcie ich bezwartościowych 'certyfikatów'?  Wiadomo, jak wiele wysiłku i pieniędzy wymaga wprowadzenie jakiegoś artykułu na rynek wewnętrzny, czy eksportowy. A tu - nagle cały świat, z własnej woli, na klęczkach niemal błaga o świstek bezwartościowego papierka, za który trzeba jednak zapłacić.

  Wypadałoby teraz uzasadnić, dlaczego 'certyfikat' nazywamy bezwartościowym świstkiem papieru.
 

str. 1 z 4   następna strona »
6056 odsłon średnio 5 (2 głosy)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
linki, cytaty, nowiny
najwyżej  oceniane
zeszyty tematyczne
najbardziej kontrowersyjne artykuły
najnowsze komentarze

© Polacy.eu.org 2010-2024   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑