słowa kluczowe: Europa, marazm.
Świat2011.02.14 07:39

Koniec nadziei to początek końca

 
 
Walczymy w obronie jakichś spraw czy opcji politycznych, ale jest to tylko iluzja i rola, odgrywana najczęściej nieświadomie, w sztuce realizowanej przez sprytnego reżysera i scenarzystę.
 
Dzisiejsza Europa (a Polska kulturalnie, cywilizacyjnie i politycznie do niej należy) nie ma żadnego wspólnego celu, żadnego wspólnego projektu. Na dobrą sprawę nikt tak naprawdę nie jest zgodny co do tego, jak takie wspólne cele można zdefiniować. Europa przeistacza się powoli w bezwolny, zbiurokratyzowany twór pozbawiony historii, pamięci i granic. Tylko ta ostatnia cecha może być uważana za coś pozytywnego.

Społeczeństwa zamieniają się powoli w bezładną, bierną masę. Kręcimy się w kółko nie podążając do żadnego celu. Każdy chce się wyróżniać, a jesteśmy coraz bardziej zuniformizowani. Walczymy w obronie jakichś spraw czy opcji politycznych, ale jest to tylko iluzja i rola, odgrywana najczęściej nieświadomie, w sztuce realizowanej przez sprytnego reżysera i scenarzystę.

Przychodzi na myśl świat opisany w „Matrixie” braci Wachowskich.

Każdy uważa za prawdziwe to, co jest w rzeczywistości złudzeniem. Każdy jest manipulowany i w tym samym momencie ma złudzenie bycia wolnym. Jeszcze chyba nigdy ludzie nie byli poddawani takim ograniczeniom wolności jako jednostka i społeczeństwo, wierząc jednocześnie, że robią to, co chcą. Nie wiedzą jednak tak naprawdę, czego właściwie chcą. To system programuje i modeluje ich pragnienia. Wszechobecna reklama niestrudzenie powtarza jedyne przesłanie, że szczęście tkwi w nabywaniu przedmiotów, gromadzeniu rzeczy.

Ideologia towaru w poszukiwaniu nowych, ciągle nowych konsumentów powoduje, że triumfuje dialektyka „mieć” nad „być”.

Codziennie niszczone są tysiące miejsc pracy, lecz nikt nie ma chęci bronić czegoś, co nie leży w jego prywatnym interesie. Walka i solidarność zauważalna jest jedynie w obrębie określonych kategorii. Nie ma charakteru powszechnego, nikt nie patrzy dalej poza czubek własnego nosa.

Systemowi zarzuca się jedynie złą redystrybucję bogactw, a nie to, że tak naprawdę jest w stanie tylko produkować przedmioty. W reżimie zatomizowanego społeczeństwa, gdy każda jednostka traktowana jest jako byt absolutny i egoistyczny („róbta co chceta”) zanika jakakolwiek zdolność do mobilizacji. Masy złożone z takich jednostek są tworami biernymi, pozbawionymi energii, stają się „milczącymi większościami”. Gdzie jedyną cechą „większości” jest właśnie milczenie.

Największym sukcesem systemu jest nie tyle wypranie umysłów ze zdolności postrzegania, lecz przyzwyczajenie do fatalistycznego spojrzenia na przyszłość, gdzie jedynym światełkiem jest podążanie za rzeczami materialnymi.

System nie pretenduje do miana doskonałego. Utrzymuje jedynie, że nie ma alternatyw. A jeśli nie ma nadziei na lepszy świat, to nic się nie da zrobić, i tak koło się zamyka.

Najgorsze jednak nie jest to, że system nie może być kontestowany, bo odrzuca każdą krytykę lub ją sankcjonuje, lecz dlatego, że ją wchłania, trawi i w ten sposób uodparnia się. Fałszywi „rebelianci” walczący z różnymi tabu wyważają najczęściej otwarte drzwi. Spełniają rolę błazna, potrzebnego na każdym dworze, a któremu z reguły włos z głowy nie spadnie. A w każdym społeczeństwie łatwo znaleźć prawdziwe tabu. Starczy spojrzeć, za co idzie się do więzienia, za co traci się pracę albo jest się wyrzucanym z blogowiska.

Dramatem jest to, że prawdziwa „rewolucja” nie ma już żadnego punktu oparcia. Dominujący system łyka wszystko, żywi się wszystkim. Ma nadzwyczajną zdolność wykorzystywania dla swojej korzyści każdej rzeczy. Nawet wizerunek Lenina albo Che Guevary może służyć do celów komercyjnych.

A wśród tego wszystkiego jednostka, która zatraciła poczucie życia w kolektywie. Która zatraciła świadomość, że prawdziwy sukces każdego tkwi w podporządkowaniu swych celów dobru wspólnemu.

„Koniec nadziei to początek śmierci” - mawiał generał de Gaulle. Desperacja jest więc rzeczą złą.

Nie można jednak wierzyć, ze Historia dzieje się sama z siebie. Jest do pewnego stopnia nieprzewidywalna, ale zawsze można dostrzec jakieś znaki zwiastujące zmiany.

Zwykle jakieś groźne zdarzenie poprzedzone jest wielką ciszą. 

2370 odsłon średnio 5 (2 głosy)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Koniec nadziei to początek końca 
Swiatogor, 2011.02.14 o 08:14
"Dzisiejsza Europa (a Polska kulturalnie, cywilizacyjnie i politycznie do niej należy) nie ma żadnego wspólnego celu, żadnego wspólnego projektu. Na dobrą sprawę nikt tak naprawdę nie jest zgodny co do tego, jak takie wspólne cele można zdefiniować."

Tak to może wyglądać, ale nie możemy mieć pewności, że nie stoi za tym żaden projekt. Jest w końcu w Europie i na świecie kilku potężnych i wpływowych ludzi, od pokoleń mieszkających w dobrze chronionych rezydencjach, o których istnieniu, na co dzień, nawet nie myślimy. A oni raczej nie dryfują donikąd. Na pewno mają swoje plany i środki do ich realizacji.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
Piotr Świtecki, 2011.02.14 o 08:36
No tak, ale czy to NASZE cele? Problem w tym, że drzemiemy, a przebudzenie może byc bolesne. W tym sensie jakoś Europa zatraciła kościec. Wyznaje -a i to jest bigoteria a nie prawdziwa wiara - co najwyżej demokrację i patologiczną tolerancję. I na tym ma zbudować przyszłość?
W tej sytuacji JAKAKOLWIEK idea to jakby powiedzieć "sprawdzam" tym jaszczurom z rezydencji.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
J.Ruszkiewicz - SpiritoLibero, 2011.02.14 o 08:42
Witam na pokładzie :)

"ale nie możemy mieć pewności, że nie stoi za tym żaden projekt."

Jasne, ze stoi!
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
Swiatogor, 2011.02.14 o 17:15
Witaj SpiritoLibero. Trafiłem tu szukając Twoich śladów w googlarce. Pamiętam Cię jeszcze z S24, ale tam szybko Cię zniknęli :)

Pozdro.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
J.Ruszkiewicz - SpiritoLibero, 2011.02.14 o 18:14
Syjon24 :)... To był krótki epizod ale dość burzliwy.
Potem pogonili mnie jeszcze z kilku innych miejsc.
Żeby Mufti mnie nie przygarnął to bym chyba wklejki po tramwajach robił :D)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
Demaskator., 2011.02.15 o 03:52
Widzę Spirito, że podobnie myślimy. Ciekaw jestem, czy są jakieś różnice w naszych światopoglądach, jeśli nie, to może trzeba by zacząć gromadzić pierwszą kadrową podobnie myślących. Wtedy można by uderzyć w jakąś praktyczniejszą działalność. Co po nas pozostanie, zgliszcza same?

Pozdrawiam ;-)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
J.Ruszkiewicz - SpiritoLibero, 2011.02.15 o 06:43
Witam Waszmości :)
Gdzieś się już chyba spotkaliśmy :D)))

Co do światopoglądów to się z pewnością dogadamy.
A w temacie pierwszej kadrowej to z Zenkiem, on tu jest od "spraw leśnych" :D)
Witaj na pokładzie :)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
Zenon Jaszczuk, 2011.02.15 o 16:55
Jarek.
Demaskator dobrze mówi, a ty mu podsyłasz dziadka .
Przyjemnie jednak posłuchać, że ktoś mówi o konkretach.Pozdrawiam
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
J.Ruszkiewicz - SpiritoLibero, 2011.02.15 o 20:11
Jakiego dziadka?
Zenek... :))))
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
Zenon Jaszczuk, 2011.02.15 o 20:41
Jarek.
No napewno nie dziadka do orzechów. Jeśli już orzechy to mielone.:-))) Pozdrawiam
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Koniec nadziei to początek końca 
J.Ruszkiewicz - SpiritoLibero, 2011.02.15 o 21:05
No tak właśnie myślałem :D))))
Pozdrawiam.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
linki, cytaty, nowiny
najwyżej  oceniane
zeszyty tematyczne
najbardziej kontrowersyjne artykuły
najnowsze komentarze

© Polacy.eu.org 2010-2024   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑