słowa kluczowe: RN, Ruch Narodowy, lemingi, manipulacje, narodowość, naród, nowoczesność, real, ruch narodowy, rzeczywistość, społeczeństwo, wspólnota, świadomość narodowa.
Idee2014.05.07 10:19 06.25 09:29

„Naród”? A co to takiego?

 
 
Wystarczy się wsłuchać w zgiełk internetowej agory by zauważyć, że tytułowe pytanie jest kłopotliwe. Choćby Ruch Narodowy. „Narodowy” - czyli jaki?
 
Naród jako termin z dziedziny nauk społecznych jest pojęciem delikatnym, nieostrym i podatnym na zniekształcenia perspektywy. Ponadto jeśli coś takiego, jak naród w ogóle istnieje, to jest tworem dynamicznym, żywym. Zanikające międzypaństwowe granice, degradujące do folkloru etnosy, wrzący tygiel globalizacji, w którym zachodzi unifikacja kultur i języków sugerują zanikanie tradycyjnie pojmowanych narodów. Na dodatek naród (oprócz tzw. Narodu Wybranego) i nacjonalizm są obecnie stygmatyzowane, obsadzane w roli źródła wszelkiego zła.

Z drugiej strony coraz częściej i wyraźniej daje o sobie znać reakcja. Występuje szczególnie tam, gdzie ponowczesna, zacierająca różnice między ludźmi i społecznościami, zastępcza wobec twardych realiów narracja się nie sprawdza. Instynkt narodowy okazuje się wówczas bytem naturalnym, realnym i znaczącym. Na blogach, ulicach i do pewnego stopnia przy urnach wyborczych ogłasza: „pogłoska o mojej śmierci była przesadzona”.

Aktualnie obowiązujących definicji narodu nie ma co przytaczać. Niby jest ich pełno, ale to właściwie żadne definicje. Raczej antydefinicje, świadectwa niemożności wypracowania jednoznacznych kryteriów i osiągnięcia consensusu. Zresztą arsenał środków służących do rozmywania tego pojęcia jest dość standardowy: przede wszystkim zwracanie uwagi na jego arbitralność, względność i subiektywizm (np. warunkiem istnienia narodu ma być „świadomość narodowa”).

Lewacy

Na poziomie indywidualnym przeciętny leming kultywuje obraz samego siebie jako rozsądnego, otwartego, tolerancyjnego, wydepilowanego z nacjonalistycznych skłonności, wyznającego równościzm obywatela świata. Do tego dochodzi mniej lub bardziej nasilone poczucie misji, by dawać odpór „faszystom”.

Niezależnie od swego apriorycznego widzimisię, niezależnie od stanowczego odcięcia się od „siermiężnej i obciachowej” polskości, pomimo bijącej z twarzy tolerancji i przeniknięcia do głębi „wartościami europejskimi”, polskiego chowu Europeczyk bywa boleśnie i wbrew sobie przez otoczenie uświadamiany, że dla tego otoczenia jest nadal - a nawet przede wszystkim - Polakiem. Na przykład poprzez gorsze traktowanie, stereotypy o polskiej głupocie, pijaństwie, antysemityzmie, a nawet przez fizyczną agresję +parezja.pl Szkalowanie Polski, do którego lemingi się nie raz skwapliwie, zgodnie ze swym stadnym instynktem włączają, nie pozostaje bez echa.

Szczególnym przypadkiem są osoby faktycznie, genetycznie zakorzenione w „społeczności międzynarodowej”. Z definicji na nacjonalistyczne miazmaty uodpornione. Ale jakkolwiek by takie osoby nie próbowały siebie, albo przynajmniej reszty świata od narodowych uwarunkowań wyzwolić, jakichkolwiek by nie szukały (lub się nie pozbywały) afiliacji ideologicznych, instytucjonalnych i personalnych, jakkolwiek skwapliwie by nie zamykały oczu na fakty - należą do dającej się wyróżnić wspólnoty moralnej. Sakralnej lub materialistycznej - to rzecz drugorzędna.

Prawacy

Z nimi jest jeszcze gorzej. Nawet jeśli pojmowanie narodu przekracza u porzedstawiciela tej grupy poziom afektywny, okazuje się zwykle nieadekwatnym, mentalnym skansenem. „Naród jako wspólnota języka, historii, kultury, terytorium” - to maksimum tego, czego można oczekiwać. Czyli defensywna, ułomna, trącąca myszką kalka z Wikipedii.

Naród? A co to takiego?

Na pewno, z założenia, naród wykracza ponad jednostkę.
Aby jako pojęcie miał sens, musi pozwalać na lepsze opisywanie (diagnozowanie) przebiegu dziejów.

Czy można wskazać cechy wyraźnie dostępne indywidualnemu doświadczeniu, nie do zakwestionowania niezależnie od umysłowej lewo- czy prawoskrętności? Spróbujmy wyodrębnić „naród” z magmy doświadczeń i pojęć.

Wspólnota historii? Oczywiście tak.

Wspólnota losów? Też.
Poniekąd wynika ze wspólnej historii - czy tego chcemy, czy nie.

Podobnie język, kultura, osadzenie w strukturach społecznych i etycznych (nawet jeśli nie są afirmowane, a kontestowane).
Jeżeli te aspekty wydają się zbyt abstrakcyjne, warto podpytać Polonusów, czy nie one właśnie, w formach np. obcości, nieadekwatności, zagubienia, bywają szczególnie dojmującą treścią emigracyjnych doświadczeń.

Wreszcie wspólnota celów. To sprawa kluczowa! Tymczasem jest nieobecna w dyskursach, nieuświadamiana.

Albośmy to jacy tacy…

Na każdy z wymienionych w poprzednim paragrafie aspektów bytu narodowego nakierowany jest specyficzny wektor ataku.

Wspólnota historii, a dokładniej jej wpływ na świadomość Polaków, jest dezintegrowana odpowiednio profilowaną polityką historyczną. Chyba nie będzie dalekie od prawdy twierdzenie, że główna w tym rola czynników niemieckich.

W przeciwieństwie do wspólnoty historii, wspólnota losu nie potrzebuje być rozbijana. Wystarczy, że będzie to wspólnota losu „białych niewolników”.

Język, kultura, struktury etyczne są rozmiękczane poprzez zwiększanie społecznej entropii (relatywizm, permisywizm, obniżanie poziomu kultury). W ten sposób tracą swój potencjał wspólnotowy i prakseologiczny.

W końcu, wspólnota celów. Jak już wyżej podkreślono, zamilczana.
Czy chodzi tylko o nie wywoływanie wilka z lasu?
A może to ona właśnie jest najważniejsza, a jednocześnie najtrudniejsza do rozbrojenia?
A może nie jest atakowana, bo już jej po prostu nie mamy?

Ruch Narodowy, czyli jaki?

Analogicznie do kierowanych na specyficzne aspekty bytu narodowego ataków, można by się pokusić o wypracowanie działań każdy z tych aspektów kultywujących.

Dobrze by też było sprecyzować tożsamość, specyfikę odróżniającą naród polski od innych. Także w perspektywie cybernetycznej, czyli w znaczeniu narodowej misji (alias wybraństwa - za doc. Kosseckim cytat z prof. Wiercińskiego: w pewnym sensie każdy naród jest narodem wybranym).

Ruch Narodowy obudził sporo nadziei swoją naturalnością, autentyzmem, niezależnością od dominującej antykultury, skutecznością organizacyjną i docenieniem pracy u podstaw.

Niestety, zamiast pracy u podstaw mamy happeningi, a hasło radykalnej zmiany zostało zaprzęgnięte do wyborczego dyszla.

Czy Ruch Narodowy będzie czymś więcej, niż tylko marketingowym pomysłem, zręcznie wyprofilowanym dla rozpoczynającego dorosłe życie, pierwszego po-PRLowskiego pokolenia? 
 
Ilustracja pochodzi ze strony +mw.org.pl 

2351 odsłon średnio 4 (3 głosy)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Krzysztof J. Wojtas, 2014.05.07 o 15:08
Notka dobra, poruszająca ważne sprawy.
problem, ze nie bardzo rozumiem cel, dla jakiego została napisana.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Mufti Turbanator, 2014.05.07 o 18:17
Czy mamy jakiś wspólnotowy, własny, niezależny od innych cel?
Czy "polskość" sprowadza się tylko do opozycji wobec reszty świata?
Czy Ruch Narodowy odpowiada na jakiekolwiek pytania?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Krzysztof J. Wojtas, 2014.05.07 o 19:55
Rozumiem, że w Twoim wydaniu to wszelkie rozważania cywilizacyjne są nic nie warte i teraz zaczynasz na nowo, od początku.

Jest taka zabawa - 'w koło Macieju". Ważne, aby ganiać króliczka, bo celem jest ganianie.
O to ci chodzi?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Mufti Turbanator, 2014.05.07 o 20:46
Ależ dokładnie przeciwnie!
Do pewnych pytań w ogóle bym nie doszedł, gdyby nie podejście cywilizacyjne.
Co do odpowiedzi - to przecież jest podstawowa: musi być CEL. Pozytywny, pociągający nawet obcych. Nie wystarczy tylko opędzanie się od różnych "żydów".
Pozdrawiam!
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Krzysztof J. Wojtas, 2014.05.07 o 22:35
To dalej nie rozumiem, bo w Twoim wydaniu tym celem jest tworzenie struktur KRK.
Wszak Polak - to katolik. Czyli nie ma odróżniania.

Po co zatem te wszystkie dywagacje? Przecież jest Katechizm KK i tam wszystko zostało ustalone.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Mufti Turbanator, 2014.05.07 o 23:37
Właśnie do rozróżnienia. Kościół nie zajmuje się za nas narodem, państwem, polityką, tym, jak sobie pościelemy ani praniem gatek i sposobami dłubania w nosie.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Krzysztof J. Wojtas, 2014.05.08 o 17:14
To może zacznij od wyjaśniania na co Kościół pozwala podległym sobie nacjom, aby grzechu nie popełnić.
To określi granice dyskusji. A tak - to będziemy gonili króliczka, aż przyjdzie jakiś prałat i powie "... z tego podwórka".
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Mufti Turbanator, 2014.05.08 o 20:36
"Nacje podległe Kościołowi"? Co to?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Krzysztof J. Wojtas, 2014.05.08 o 21:12
To Ty masz odpowiedzieć.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: „Naród”? A co to takiego? 
Malawanda, 2014.05.16 o 20:33
Aha, a Waszmość nie chce zdefiniować rzeczy najistotniejszej? Waść ma ją określić, nie gnębić reżysera(in spe - rzeczy najbardziej ważnych??
sprawa się ma. Wszystkie prośby w przedmiocie rozstrzygnięcia
Szefie, KJW, czekamy na Twoje zdanie. Czas nagli, nadzieja jest, że nie zawiedziemy się na Tobie!!!
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
linki, cytaty, nowiny
najwyżej  oceniane
zeszyty tematyczne
najbardziej kontrowersyjne artykuły
najnowsze komentarze

© Polacy.eu.org 2010-2019   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑