To, co kryje się pod tą nazwą w III RP, jest atrapą. Owszem, są jakieś budynki opatrzone czerwonymi tabliczkami, są jacyś ludzie poprzebierani w togi. Nieliczni z nich starają się jakoś spełniać swoje obowiązki, czasem nawet uda im się skazać jakiegoś złodzieja rowerów, ale tylko czasem. Cały system musi być zawsze brany w cudzysłów. „Wymiar sprawiedliwości” w III RP to bowiem niewydolna, skorumpowana, bezwładna atrapa.
Co charakterystyczne dla III RP, sytuacja w tzw. wymiarze sprawiedliwości jest znana każdemu. Dziesiątki programów interwencyjnych w telewizji, tysiące artykułów prasowych, działalność stowarzyszeń, zalew skarg polskich obywateli do Strasburga nie wywołują żadnej reakcji ze strony polityków. Nikt się nie zastanawia nad przyczynami, nad tym, co zrobić, co zmienić. W publicznej przestrzeni nie ma miejsca na żadną istotną debatę.
Całość: adnovum.neon24.pl |