słowa kluczowe: Chiny, NWO, USA, broń, dostęp do broni.
Linki, cytaty, nowiny2012.12.23 09:57 09:58

Konfiskata broni w USA wstępem do inwazji „humanitarnej”?

(poleca )

Monitor Polski

 
Ingerencja rządowej agencji informacyjnej Xinghua w wewnętrzne sprawy USA jest bezpośrednim dowodem na to, że komunistyczne Chiny są bastionem tzw. Nowego Porządku
 
Ingerencja rządowej agencji informacyjnej Xinghua w wewnętrzne sprawy USA jest bezpośrednim dowodem na to, że komunistyczne Chiny są bastionem tzw. Nowego Porządku, który ma na celu zaprowadzenie totalitarnego reżimu na całym świecie, a następnie systematyczne wprowadzenie depopulacji, czyli eksterminacji większości ludności globu. Bez totalnej kontroli i pozbawienia społeczeństwa możłiwości obrony, taka czystka nie będzie możliwa. USA są główną przeszkodą, właśnie z uwagi na drugą poprawkę do Konstytucji, która daje obywatelom prawo do posiadania i używania broni palnej dla własnej obrony – także przeciwko rządowi nie respektującemu podstawowych praw.

Agencja Xinghua apeluje do rządu Obamy o natychmiastową konfiskatę broni, argumentując to wielokrotnymi tzw. „masakrami”, szczególnie ostatnią, szczególnie makabryczną w szkole Sandy Hook. Mówi się wprost, że tragedia powinna zostać wykorzystana do wprowadzenia zakazu posiadania broni. Ostrzega jednak, że administracja Obamy musi się przygotować do długotrwałej wojny jeśli zacznie wprowadzać ten zakaz i rozpocznie konfisktę broni.

Nie jest przypadkiem, że tego typu rady idą ze strony rządu komunistycznego z krwawą tradycją ludobójstwa. Rewolucja Mao-Tse-Tunga doprowadziłą do śmierci 40-70 milionów ludzi. Było to możliwe tylko dlatego, że ludność Chin była bezbronna. Taki sam cel ma obecna „rewolucja” Obamy w USA z przygotowanymi kilkuset obozami koncentracyjnymi zwanymi re-edukacyjnymi, z całą administracją przygotowaną na pacyfikację ludności USA, czy poważnym ograniczeniem niezależności społeczeństwa w postaci uzależnienia od dostaw żywności i energii do wielkich miast.

Xinghua atakuje wprost zrzeszenia posiadaczy broni, takie jak National Riffle Association, obarczając je winą za dotychczasowe niepowodzenie w rozbrojeniu Amerykanów. Prezes NRA Bob Barr w programie Alexa Jonesa wyraził swój ostry sprzeciw wobec ingerencji Chin w wewnętrzne sprawy USA i zażądał od kongresmenów ostrego potępienia takich działań. Skandalem jest, że autorytarny reżim poucza na temat praw człowieka kraj, którego podstawą istnienia są właśnie te prawa.

To domagające się „poszanowania praw” Chiny bezwzględnie mordują opozycjonistów, jak to się stało niedawno w przypadku wieśniaka przeciwstawiającego się wysiedleniu przez zmiażdżenie go walcem na drodze. Takie sytuacje są na porządku dziennym, gdyż to właśnie w Chinach masowo i bezwzględnie przejmowana jest przez rząd własność prywatna. To tam masowo morduje się ludzi w specjalnych ciężarówkach do egzekucji, dysydenci znikają bez śladu, a niewinnych ludzi zabija się na narządy.

USA są przygotowane na realizację podobnych działań, lecz nie może być to przeprowadzone w sposób systematyczny, głównie dlatego, iż ludzie mogą się skutecznie bronić. Totalitarne zakusy rządu federalnego są nawet blokowane przez legislaturę stanową. W Indianie można nawet zabić policjanta, jeśli bezprawnie znajdzie się on na terenie prywatnym.

Pentagon stawia sprawę jasno – Chiny są głównym wrogiem USA. Dowódcy chińskich wojsk nie ukrywają, że przygotowują się do potyczki ze Stanami, łącznie z konfliktem nuklearnym. Z tego skąd wychodzi inicjatywa konfiskaty broni i inne totalitarne poczynania widać, że administracja Obamy jest zewnętrzną agenturą, związaną raczej z ONZ i Chinami, niż z Amerykanami. Wyszło to wyranie na jaw w przypadku operacji fałszywej flagi, tzw. Fast and Furious, gdzie rząd przekazywał tysiące sztuk zaawansowanej broni gangom meksykańskim po to by winę na zabójstwa strażników granicznych zrzucić na amerykańskich dealerów i prawo do posiadania broni.

Wojna z USA jest niemożliwa do wygrania w przypadku gdy większość społeczeństwa jest uzbrojona po zęby. Nasyłanie wojsk chińskich, rosyjskich czy innych krajów doprowadzi tylko do sytuacji, że zostaną one wybite do nogi. To dlatego japoński admirał Yamamoto nie mógł sobie pozwolić na inwazję na USA w czasie II wojny światowej.

Próby konfiskaty broni w USA, nawet takie jak wykupywanie jej przez rząd, co od niedawna ma miejsce w New Jersey czy w Kalifornii, spalą na panewce. Ludzie nie dadzą się rozbroić, gdyż wiedzą czym to grozi. Alex Jones z milionami słuchaczy dziennie ostrzega wprost, że jeśli rząd zcznie egzekwować niezgodne z Konstytucją rozbrojenie społeczeństwa, to Amerykanie wystąpią zbrojnie. W USA samych weteranów jest 23 miliony – są odpowiednio przećwiczeni i uzbrojeni. Blisko 50% domostw ma broń – jej ogólną ilość szacuje się na 190-300 milionów sztuk.

Strażnik Zdrowia, Mike Adams, zasięgnął opinii wśród ośmiu przedstawicieli służb federalnych na temat tego czy możliwa jest konfiskata broni. Większość z nich uważa, że administracja Obamy nie odważy się na taki desperacki krok, tym bardziej, że ma poparcie tylko w kilku większych miastach, natomiast całkowicie jest ignorowany w takich stanach jak Teksas, Floryda czy Arizona, oraz na wsi – tam gdzie posiadaczy broni jest najwięcej.

Bardziej realne jest stopniowe pozbawianie broni Amerykanów, przy czym powodem do wprowadzania obostrzeń mają być kolejne strzelaniny. Ograniczenia mogą jednak dotyczyć ilości amunicji w magazynku, czy wprowadzenie tzw. okresu oczekiwania na broń.

Jeśli chodzi o uczestnictwo w konfiskacie broni, agenci federalni odpowiedzieli wprost, że nie uczestniczyli by w jej realizacji, gdyż byłoby to samobójstwo. Na taki desperacki krok stać by było tylko ludzi młodych, a więc nieodpowiednio przećwiczonych. Co ciekawe, wg. agentów federalnych rozwiązaniem na przemoc i strzelaniny jest… odpowiednie uzbrojenie. W przypadku strzelanin np. w szkołach, przyjazd policji na miejsce wydarzenia trwa zbyt długo, nauczyciele i personel powinni więc mieć własną broń.

Tak więc Obama ma opozycję wśród własnych ludzi – szybka konfiskata jest więc niemożliwa, chyba że z udziałem czynników zewnętrznych. Mike Adams obawia się, że próby konfiskaty broni doprowadzą do wojny domowej, a ta będzie pretekstem do ”humanitarnej” interwencji wojsk ONZ.

 Nie jest bowiem tajemnicą, że inicjatywa rozbrojenia ludzkości idzie właśnie z Organizacji Narodów Zjednoczonych. Logiczne jest, że siły, które chcą wprowadzenia oficjalnie NWO i tzw. „rządu światowego”, muszą najpierw opanować międzynarodowe instytucje i w ten sposób „uprawomocnić” działania rozbrojeniowe.

 27 lipca b.r. prezydent Obama podpisał międzynarodowe porozumienie ograniczające prawo do posiadania broni przez ludność krajów członkowskich ONZ. Podpisanie nielegalnego, bo niezgodnego z Konstytucją USA porozumienia umotywowane było przez tzw. Masakrę Batmana, która jak wiadomo też była operacją fałszywej flagi. Widać stąd jakie siły stoją za tego typu „masakrami”.

Porozumienie ONZ jak zwykle ubrane zostało w pełne hipokryzji słówka promocji pokoju na świecie. Co więcej, nie ma ono daty wygaśnięcia i nie stawia limitu na rodzaj i zakres ograniczenia dostępu do broni w poszczególnych krajach. Legalizuje więc w sposób „międzynarodowy” wszelkie konfiskaty, włącznie z interwencją militarną. W USA przeprowadzano już wielokrotnie ćwiczenia na wypadek inwazji, także oddziałów polskich. Nie zdziwny się więc gdy na ulicach amerykańskich miast nagle zobaczymy oddziały GROM i usłyszymy polską mowę z ust żołnierzy w niebieskich hełmach… 
 
Źródło, linki i komentarze: +www.monitor-polski.pl 

2072 odsłony średnio 5 (3 głosy)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Konfiskata broni w USA wstępem do inwazji „humanitarnej”? 
Toja, 2013.01.06 o 04:12
Witam!
Alex Jones i jego histeryczne pokrzykiwania.Tym razem to chinczycy stoja za NWO.Tak jak muzulmanie rzadza Hollywood i amerykanskimi mediami.Ten czlowiek wykrzykuje to co wielcy tego swiata chca aby wykrzyczal,szabesgoy i to wszystko.Co do rozbrojenia amerykanskiego spoleczenstwa to jest nie do pomyslenia.Juz teraz w wielu stanach dyskutuje sie ewentualne wyjscie z unii.Tu na poludniu wiekszosc tutejszych mieszkancow przygotowana na przetrwanie w przypadku chaosu( bron w pogotowiu ,zywnosc zmagazynowana).Wariant obcej interwencji... powaznie ...
Pozdrawiam
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Konfiskata broni w USA wstępem do inwazji „humanitarnej”? 
MatiRani, 2013.01.06 o 04:24
Inny punkt widzenia:
Klucz do rozdziału
Coraz częściej spotykamy się dziś z takimi określeniami jak „rząd światowy”, „światowa waluta”. Nie dysponując odpowiednim przygotowaniem historycznym, można odnieśd wrażenie, że są to jedne z wielu kolejnych medialnych sensacji, podczas gdy w istocie właśnie teraz rozpoczyna się realizacja wielkiego planu. Najbardziej zasmuca i zmusza do myślenia fakt, że większośd Chioczyków wciąż wie na ten temat bardzo niewiele.
W lipcu 1944 roku, gdy kontynent europejski wciąż płonął ogniem wojny, miesiąc po otwarciu drugiego frontu przez wojska amerykaosko-brytyjskie, 44 reprezentantów paostw przybyło do znanej miejscowości wypoczynkowej Bretton Woods w stanie New Hampshire, by przedyskutowad plan powojennego, nowego porządku gospodarczego. Międzynarodowi bankierzy weszli w fazę realizacji przygotowywanego od dawna planu polegającego na przejęciu kontroli nad emisją światowej waluty.
W tym czasie bankierzy ustanowili cały szereg kluczowych instytucji: brytyjskie Royal Society For International Affairs (Królewskie Towarzystwo Spraw Międzynarodowych), amerykaoską Council on Foreign Relations (CFR – Rada Stosunków Zagranicznych). Jakiś czas później oba te kluczowe stowarzyszenia doprowadziły do powstania dwóch nowych grup: Klubu Bilderberg, zajmującego się sprawami gospodarczymi, oraz przejmującej dowodzenie nad sprawami politycznymi Trillateral Commission (Komisja Trójstronna).
Ostatecznym celem owych grup było ustanowienie elitarnego, anglo-amerykaoskiego klubu, swoistego rządu światowego, który zakooczy proces tworzenia wspólnej waluty światowej, by następnie narzucid wszystkim mieszkaocom planety „globalny podatek”. W ten sposób miałby powstad tzw. Nowy Porządek Świata.
W tak skonstruowanym systemie oczywiście będzie musiała zniknąd suwerenna polityka emisji pieniądza przez rządy narodowe oraz prawo do decydowania o wewnętrznej polityce gospodarczej, a wolnośd gospodarcza narodów oraz swoboda rządu do prowadzenia własnej polityki zostaną ograniczone, poddane kontroli i sterowaniu. Najważniejsze zaś jest to, że kajdany, które założono współczesnym ludziom, nie są wykonane z żelaza – materiałem użytym do ich stworzenia jest dług. W celu maksymalnego wykorzystania współczesnego „niewolnika”, ekstensywne zarządzanie gospodarcze powoli przesuwa się w kierunku wysokowydajnej, naukowej technologii „żywienia”. Społeczeostwo bez gotówki, elektroniczny pieniądz, jednolite i globalne elektroniczne ID z wmontowanym chipem radiowym bądź ID implantowane bezpośrednio w ludzkie ciało, a także inne nowoczesne technologie – oto charakterystyczne cechy procesu przemiany współczesnego człowieka w „niewolnika”.
W oparciu o chipową technologię identyfikacji, międzynarodowi bankierzy są w stanie obserwowad każdego człowieka niezależnie od miejsca i czasu, w którym się znajduje. W chwili, gdy gotówka niemal całkowicie znika ze świata, wystarczy tylko kilka uderzeo w klawiaturę, żeby w dowolnym momencie pozbawid dowolną osobę prawa do korzystania z jej majątku. Dla tych, którzy cenią sobie wolnośd, jest to przerażająca perspektywa, wszelako dla międzynarodowych bankierów jest to konieczny warunek Nowego Porządku Świata.
Członkowie elity uważają, że ich plan nie jest spiskiem, lecz pozytywnym programem. Tym, co różni ów plan od tradycyjnych spisków, jest fakt, że jego autorzy nie mają scentralizowanego przywództwa, lecz stanowią dośd swobodny „krąg przyjaciół o wspólnych celach i interesach”. Jednak przeciętnego człowieka niepokoi fakt, że owi „przyjaciele o wspólnych celach i interesach” to ludzie posiadający olbrzymie wpływy, którzy zawsze są gotowi poświęcid interesy zwykłych obywateli na rzecz realizacji własnych idei.
Twórca amerykaoskiej Council on Foreign Relations powstałej po zakooczeniu I wojny światowej, niejaki pułkownik House, był jednym z głównych architektów tego planu na terenie Stanów Zjednoczonych.
Duchowy ojciec chrzestny: pułkownik House
W Waszyngtonie nie sposób dojrzed prawdziwych władców – oni rządzą spoza kurtyny.
Feliks Frankfurter, sędzia Sądu Najwyższego USA1
Pułkownik House naprawdę nazywał się Edward House. Tytuł pułkownika przyznał mu gubernator stanu Teksas za jego wkład i zasługi w zwycięstwo w lokalnych wyborach. House pochodził z bogatej rodziny teksaoskich bankierów. Jego ojciec, Thomas, w czasie wojny secesyjnej działał jako reprezentant interesów rodziny Rothschildów na terenie USA. Lata młodzieocze House spędził na nauce w Wielkiej Brytanii i tak jak wielu sławnych amerykaoskich bankierów z początku XX wieku za swoją prawdziwą ojczyznę uważał Wielką Brytanię, utrzymując z kręgiem brytyjskich bankierów bliskie i zażyłe stosunki.
W 1912 roku House, jako anonimowy autor, opublikował nowelę Philip Dru Administrator: a Story of Tomorrow 1920-1935, która wzbudziła ogromne zainteresowanie. Na jej stronach stworzył fikcyjnego, pełnego współczucia, łagodnego dyktatora, który zdobywa władzę nad obiema amerykaoskimi partiami, tworzy bank centralny, wprowadza federalny, progresywny podatek dochodowy, likwiduje protekcyjne taryfy celne, buduje społeczny system bezpieczeostwa, doprowadza do konstrukcji ligi światowej itd. Wszystkie proroctwa dotyczące przyszłego świata, które House zawarł w swojej książce, w zdumiewający sposób zbiegają się z wydarzeniami, które następowały w Ameryce w kolejnych latach. Pod względem „talentu wizjonerskiego” House w niczym nie ustępował Keynesowi.
W rzeczywistości bardziej przekonujące byłoby stwierdzenie, że wszystko, co House i Keynes głosili jako rzekome proroctwa, było jedynie konsekwencjami realizacji przygotowanego wcześniej politycznego planu.
Zaraz po ukazaniu się książka House’a wywołała żywe reakcje amerykaoskich czytelników. Zawarta w niej wizja przyszłości Ameryki w wielkim stopniu pokrywała się z dążeniami i życzeniami międzynarodowych bankierów. Pułkownik House bardzo szybko stał się „ojcem chrzestnym” finansowej elity.
W 1912 roku, podczas przeglądu listy kandydatów Partii Demokratycznej na urząd prezydenta, liderzy partii wyznaczyli House’a do przeprowadzenia „rozmowy kwalifikacyjnej” z jednym z nich, Wilsonem. Wilson przybył do nowojorskiego hotelu, w którym zatrzymał się House. Obaj panowie rozmawiali przez prawie godzinę, wywierając wzajemnie na sobie wielkie wrażenie i wręcz smucąc się, iż nie dane im było spotkad się wcześniej. Używając słów samego Wilsona: „Pułkownik House jest moją drugą naturą. Jest realnym, niezależnym, drugim mną. Trudno jego poglądy i sposób myślenia oddzielid od moich. Gdybym to ja znalazł się na jego miejscu, czyniłbym wszystko zgodnie z jego opiniami”2.
Pułkownik House odgrywał ważną rolę w procesie komunikacji pomiędzy bankierami a politykami. Przed wyborem Wilsona na urząd prezydenta, podczas bankietu zorganizowanego przez bankierów z Wall Street, House zapewniał prezesów: „Wilson dosiada osła Partii Demokratycznej i nie ma możliwości, by zawrócił z obranej drogi”3. Schiff, Warburg, Rockefeller, Morgan i inni swoje nadzieje powierzyli House’owi. Schiff traktował House’a niczym Mojżesza, widząc siebie i pozostałych bankierów w roli Arona.
W listopadzie 1912 roku, po wyborach prezydenckich, Wilson wybrał się na Bermudy na urlop. W czasie wypoczynku bardzo dokładnie przeczytał książkę House’a Philip Dru Administrator – na tyle dokładnie, iż można uznad, że jego polityka i działalnośd legislacyjna z lat 1913-1914 była praktycznie skopiowana z tej powieści.
1 Ted Flynn, Hope of the Wicked. The Master Plan to Rule the World, Sterling 2000, s. 88.
2 Charles Seymour, Initmate Papers of Colonel House, 1926, s. 173.
3 George Sylvester Viereck, The Starngest Friendship in History. Woodrow Wilson and Colonel House, New York 1932.
Po przegłosowaniu Federal Reserve Act 23 grudnia 1913 roku Schiff, bankier z Wall Street, w liście do House’a pisał: „chciałbym ci bardzo podziękowad za twój skuteczny i dyskretny wkład w proces przegłosowania tej ustawy walutowej”4.
Po wykonaniu odpowiedzialnego zadania, którym było ustanowienie prywatnego banku centralnego w Stanach Zjednoczonych, pułkownik House skierował swoją uwagę ku sprawom międzynarodowym. Posiadając wiele kluczowych i bliskich znajomości w świecie politycznym Ameryki i Europy, House bardzo szybko stał się wpływową figurą.
[House] związany był silną więzią z międzynarodowymi bankierami z Nowego Jorku. Wielu bankierów z czołowych instytucji finansowych znajdowało się pod jego wpływem, a wśród nich Paul Warburg, jego brat Feliks Warburg, Otto Kahn, Luis Marburg, Henry Morgenthau, Jacob i Mortimer Schiff oraz Herbert Lehman. Również w Europie House posiadał znajomości w potężnych kręgach bankierów i polityków5.
W roku 1917 prezydent Wilson powierzył House’owi sformowanie grupy, znanej później jako The Inquiry, której zadaniem było przygotowanie problemów do dyskusji podczas przyszłych rokowao pokojowych. 30 maja 1919 roku baron Edmund Rothschild, zorganizował spotkanie w jednym z paryskich hoteli. Wśród jego uczestników znaleźli się członkowie amerykaoskiej grupy The Inquiry oraz brytyjskiej organizacji Round Table. Przedmiotem obrad była kwestia integracji sił amerykaoskiej i brytyjskiej elity. 5 czerwca uczestnicy obrad spotkali się ponownie, podejmując ostatecznie decyzję o utrzymaniu istniejącego podziału, który przynosi więcej korzyści niż wspólnie zorganizowane akcje. 17 czerwca House w roli założyciela-inicjatora stworzył w Nowym Jorku Insitute of International Affairs (Instytut Spraw Międzynarodowych). 21 lipca 1921 roku House dokonuje zmiany nazwy organizacji na Council on Foreign Relations. Do grupy dołączyli członkowie The Inquiry, amerykaoscy przedstawiciele z konferencji pokojowej w Paryżu oraz 270 członków elit bankowych i politycznych, którzy doprowadzili do założenia Rezerwy Federalnej. Bankierzy z Wall Street dokonali znaczącego wkładu finansowego dla nowo powstałej organizacji. W ten oto sposób narodziła się grupa, która odtąd czyniła intensywne wysiłki na rzecz zdobycia kontroli nad amerykaoskim społeczeostwem i światową polityką.
Roosevelt z wielką uwagą przeczytał książkę House’a Philip Dru Administrator w czasie, gdy jako podwładny Wilsona pracował w Departamencie Marynarki Wojennej. Opisaną w powieści postad „łagodnego dyktatora” można potraktowad jako doskonały portret późniejszego, prawdziwego oblicza Roosevelta. Po wyborze Roosevelta na urząd prezydenta, House błyskawicznie stał się jednym z doradców w Białym Domu. Zięd Roosevelta pisał w swoich wspomnieniach:
Przez długi czas sądziłem, że Roosevelt sam tworzył nowe pomysły, metody, tak by korzystała na tym Ameryka. Faktycznie jednak, sytuacja prezentowała się zgoła inaczej. Większośd z jego pomysłów, jego politycznej amunicji, była najpierw precyzyjnie formułowana w Council on Foreign Relations oraz grupie będącej adwokatem wspólnej światowej waluty6.
Syn Paula Warburga, James, który miał okazję sprawowad funkcję doradcy finansowego Roosevelta, był jednocześnie członkiem CFR. Podczas obrad komisji Kongresu do spraw stosunków międzynarodowych 17 lutego 1950 roku powiedział: „Czy ktoś się zgadza, czy nie, będziemy mieli rząd ogólnoświatowy. Jedynym problemem, nad którym można się zastanawiad, jest pytanie, czy ten rząd zostanie stworzony w wyniku porozumienia, czy podboju”7.
Dziennik „Chicago Tribune” w komentarzu redakcyjnym z 9 grudnia 1950 roku pisał, że „członkowie CFR mają siłę wpływu daleko przekraczającą zwykłego obywatela. Dysponują majątkiem, pozycją społeczną, stoi za nimi nieprzeciętne wykształcenie. Wszystkie te atuty pozwalają im w hierarchii społecznej zająd miejsce o klasę wyższą niż przeciętny człowiek, doprowadzając kraj do ekonomicznego bankructwa i militarnego krachu. Ludzie ci winni uważniej przyjrzed się swoim rękom, dostrzegą bowiem na
4 Seymour, Initmate Papers of Colonel House, s. 175.
5 Dan Smoot, The Invisible Government, Boston 1962.
6 Dall, FDR – My Exploited Father in Law.
7 David Allan Rivera, Final Warning: A History of the New World Order, Oakland 2004, rozdz. 5.
nich lepkie, wciąż widoczne, pochodzące z dawnej wojny, a także czerwone, świeże, pochodzące z ostatniej wojny, ślady krwi”8.
W 1971 roku kongresman z Luizjany, John Rarick, sformułował następującą ocenę:
Council on Foreign Relations nie szczędzi wysiłków w celu ustanowienia rządu światowego. Organizacji tej właśnie udało się uzyskad wsparcie finansowe ze strony kilku największych, zwolnionych z podatków funduszy. Rada ta posiada wielką siłę wpływu w sferach finansowych, handlowych, pracowniczych, wojskowych, edukacyjnych, a także w najpopularniejszych mediach publicznych. Każdy, pragnący z całych sił bronid amerykaoskiej Konstytucji i ducha wolności gospodarczej rząd, podobnie jak świadomi obywatele, musi zrozumied prawdziwą naturę CFR. Nasze broniące prawa do informacji media, które są niesłychanie agresywne, wyciągając na światło dzienne przeróżne skandale, w przypadku spraw związanych z działaniami CFR lub jego członków, zachowują zadziwiające milczenie. CFR jest klubem elitarnym, który nie tylko wykorzystuje swą sił wpływu na najwyższym rządowym poziomie decyzyjnym, utrzymując presję od góry do dołu, ale również, udzielając pomocy finansowej osobom prywatnym czy instytucjom, stosuje presję oddolną, wspierając proces transformacji suwerennej republiki konstytucyjnej w sługę dyktatorskiego rządu światowego9.
Council on Foreign Relations posiada decydujący wpływ na amerykaoską politykę. Począwszy od II wojny światowej, z wyjątkiem trzech przypadków, praktycznie wszyscy prezydenci byli członkami tej Rady. Od kilkudziesięciu lat dwie partie wymieniają się przy sterach władzy, a polityka rządowa wciąż pozostaje niezmienna, albowiem członkowie CFR zajmują najważniejsze stanowiska w prawie każdej administracji prezydenckiej. Od 1921 roku większośd z sprawujących urząd sekretarzy skarbu była pod całkowitą kontrolą Rady. Ponadto od czasów Eisenhowera w zasadzie wszystkich doradców bezpieczeostwa narodowego mianowała Rada; poza tym, CFR wprowadziła do rządu czternastu sekretarzy stanu (od 1949 roku posiada totalną kontrolę nad tym stanowiskiem rządowym), jedenastu sekretarzy obrony oraz dziewięciu szefów CIA.
Patrząc z tej perspektywy, CFR Relations jest amerykaoską „szkołą partyjną”.
Jeśli kluczowy członek Council on Foreign Relations podejmie decyzję o sformułowaniu określonego programu rządowego, centrum badawcze Rady od razu pełną parą rozpocznie prace analityczne. Struktury badawcze przygotują listę podstawowych teoretycznych i empirycznych punktów do dyskusji, tak by wzmocnid siłę perswazji nowej polityki, a także, by z pozycji politycznych i teoretycznych dokonad zamieszania, deprecjonując każdy przeciwny pogląd10.
Za każdym razem, gdy w administracji Waszyngtonu pojawiało się wolne stanowisko (o dużej wadze), Biały Dom wpierw telefonował do nowojorskiego oddziału CFR. Gazeta „The Christian Science Monitor” twierdzi, że ponad połowie członków CFR proponowano wejście do rządu bądź sprawowanie funkcji rządowego konsultanta.
Liczba członków CFR wynosi około trzy i pół tysiąca i każdy z nich musi byd obywatelem Stanów Zjednoczonych. Wśród nich znajdują się wpływowi bankierzy, menadżerowie z głównych korporacji, wysocy urzędnicy rządowi, elita mass mediów, znani profesorowie uniwersyteccy, najlepsi analitycy, wysocy oficerowie armii itd. Ci ludzie tworzą „twardy rdzeo” amerykaoskiej elity politycznej.
Jeśli chodzi o świat głównych amerykaoskich mediów, które dyrygują opinią publiczną, w raporcie o CFR z 1987 roku możemy przeczytad, że około 250 dziennikarzy i specjalistów medialnych znajdowało się na jej liście członkowskiej. Ci ludzie nie tylko „czytają i wyjaśniają” politykę zagraniczną rządu – oni wręcz ją formułują. Do członków CFR należą pracownicy CBS, ABC, NBC, PBS i innych stacji telewizyjnych. Jeśli chodzi o prasę, CFR sprawuje kontrolę między innymi nad takimi gazetami, jak: „New York Times”, „Washington Post”, „Wall Street Journal”, „Boston Globe News”, „Baltimore Sun”, „Los Angeles Times”. W przypadku magazynów i czasopism pod kontrolą CFR znajdują się: „Time”, „Fortune”, „Life”, „Money”, „Profile”, „Entertainment Weekly”, „Newsweek”, „Business Week”, „US News and World Report”, „Readers Digest”, „Forbes”, „Atlantic Weekly” i inne główne magazyny. CFR kontroluje między innymi następujące wydawnictwa: MacMillan, Randon House, Simon & Schuster, Harper Brothers, McGraw Hill11.
8 „Chicago Tribune”, 9 grudnia 1950.
9 Rivera, Final Warning, rozdz. 5.
10 Phyllis Ward, Chester Schlafly, Kissinger on the Couch, New York 1975.
11 Flynn, Hope of the Wicked, s. 89.
Jeden z amerykaoskich kongresmanów, William Jenner, powiedział kiedyś: „Dzisiejsza Ameryka może w sposób całkowicie legalny wejśd na drogę do dyktatury. Kongres, prezydent, ludzie nic nie usłyszą, nic nie zobaczą. Patrząc z wierzchu, mamy rząd, który działa zgodnie z zasadami Konstytucji, ale faktycznie pomiędzy naszym rządem a systemem politycznym znajduje się pewna siła, która reprezentuje opinie elity. Ludzie ci są przekonani, że nasza Konstytucja jest już przestarzała, a czas gra na ich korzyśd”.
Prawo do decydowania o polityce wewnętrznej i zagranicznej USA nie znajduje się w systemie demokratycznym czy w rękach obu partii politycznych, lecz jest sprawowane przez wąską grupę ludzi należących do elitarnego klubu.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
linki, cytaty, nowiny
najwyżej  oceniane
zeszyty tematyczne
najbardziej kontrowersyjne artykuły
najnowsze komentarze

© Polacy.eu.org 2010-2024   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑