słowa kluczowe: Donald Tusk, Komorowski, PO, Solidarność, Tusk, demonstracja, ludzie, policja, pracownicy, związki, związki zawodowe.
Polska2011.07.01 03:36 07.02 17:16

Donald ma Tolę

 

„Polityka wasza - bieda nasza”

 
Wyrywkowa relacja oraz kilka zdjęć z warszawskiej demonstracji Solidarności.
 
Stosunek bodaj większości z nas do współczesnej Solidarności jest ambiwalentny. Szczególnie liberałów rażą postulaty „podniesienia płacy minimalnej” czy rozszerzenia zakresu opieki społecznej. Niemniej jednak nie ma co się zżymać na Solidarność, bo ze związkami zawodowymi jest trochę tak, jak z układaniem podłogi: jeśli się za bardzo dociśnie w jednym miejscu, to nie ma siły – w innym się „wypuczy”.
Zatem, bez oceniania i analizy, po prostu parę zdań relacji.

* * *

Wyrywam ochłap czasu czwartkowemu popołudniu. Wcześniej nie dałem rady, ale mam nadzieję zdążyć przynajmniej na ostatni etap.
Wysiadam przy Placu Unii Lubelskiej. W połowie Alei Szucha zaczynam słyszeć pojedyncze, przypominające detonacje fajerwerków wybuchy petard. Przyspieszam kroku. Im bliżej Placu Na Rozdrożu, tym wyraźniejsze są też dźwięki wuwuzeli, syren, bębnów...

Zdążyłem. Czoło demonstracji dopiero majaczy w głębi Alej Ujazdowskich, ale hałas narasta – i odtąd będzie już tylko głośniej.

Przepuszczam pierwsze grupy, między innymi strażaków na piętrowym, czewonym autobusie z nagłośnieniem i kibiców Lechii Gdańsk.

Potężne skandowanie setki męskich gardeł odrywa na chwilę od ponurych realiów Polski AD 2011.

Ruszam z nurtem. Po prawej stronie, nieco w głębi, zostaje pomnik Dmowskiego.
Budynki Kancelarii Premiera otoczone są znanymi z Krakowskiego Przedmieścia metalowymi barierami.

Wewnątrz rzadko rozstawione panie policjantki, ale niech nas nie zmyli pierwsze wrażenie. Na terenach za ogrodzeniem Kancelarii...

...oraz na sąsiednich ulicach zgromadzone są znacznie większe siły i środki.

Dochodzimy do trybuny ustawionej na wprost wejścia.

Wzdłuż bariery po naszej stronie stoją solidarnościowi porządkowi, w kaskach i odblaskowych kamizelkach.

Kolejne grupy są pozdrawiane, przywódcy okręgów zapraszani na trybunę. Powtarzają się też apele o nie odpalanie petard; niestety kolejne dochodzące części demonstracji nie słyszą wcześniejszych próśb i w regularnych odstępach czasu słychać po kilka potężnych detonacji.

Po minięciu trybuny ludzie rozchodzą się na boki, szukając cienia. Część osób jest wyraźnie zmęczona. O dziwo, mimo tłumów (liczbę uczestników na podstawie tego, co zdążyłem zobaczyć, szacuję na około dziesięć tysięcy) nie ma tłoku.

Głównonurtowe media niezbyt chętnie mieszają się z protestującymi.
Jeśli już – to samotrzeć, zbrojni ciężką kamerą.
Ale są! Zwrot „zapuszczać żurawia” zyskuje nowe znaczenie.
Kamerują nas (lub siebie), my (tu – starszy pan) kamerujemy ich, a wszystko to jeszcze fotografuje Mufti Turbanator.
I jak tu się nie pogubić w tej multi-medialnej rzeczywistości?

Na transparentach zdarzają się oryginalne hasła, niektóre czytane przez prowadzącego. Oprócz żartobliwych „reform Tuska” i „Donald cudoku, nie będziesz rządził za pół roku” zdarzają się gorzkie („politycy do paśników, emeryci do śmietników”) i przaśne („miała być zielona wyspa, a jest blada dupa”).

Porządkowi nie są tylko od parady. Zabłąkany jakimś cudem między demonstrujących, usiłujący przedrzeć się do centrum miasta samochód zostaje natychmiast zatrzymany, kierowca poproszony o zawrócenie.

Strażacy z kolei nie tylko demonstrują, ale i są na służbie. Ratownicy udzielają pierwszej pomocy osobie, która zasłabła.

W przeciwieństwie do osobowego samochodu, ambulans nie ma problemu z dojechaniem do potrzebującej interwencji osoby.
W tle widać sterowiec z logo Solidarności na jednym boku i hasłem „polityka wasza – bieda nasza” na drugim.


Demonstracja w ogóle jest nieźle zorganizowana i zdyscyplinowana. W okolicy dyskretnie ustawiono rzędy toi-toi, plastikowe butelki po napojach składane są razem pod wybranymi drzewami.

Większość uczestników sprawia wrażenie normalnych, solidnych, zwykłych ludzi. Właściwie nie widać zadymiarskich typów „o spojrzeniu tęskniącym za rozumem”. A nawet jeśli, to raczej jest to wynik zmęczenia upałem i hałasem. Zauważam jednak kilku osobników z plastikowymi kubkami.

Uczestnicy chętnie fotografują się z przechadzającym się wśród nich panem w czerwonej pelerynie, ze sztandarem z wizerunkiem Chrystusa Króla.
Zamieniam z nim kilka słów (nie jest to łatwe w natłoku decybeli). Oficjalną intronizację uważa za istotną samą w sobie. Na moją wątpliwość, czy nie należy przede wszystkim zadbać o intronizację Chrystusa we własnym sercu odpowiada, że wierzy w objawienia Rozalii Celakówny.
Uzyskuję zgodę na wykonanie zdjęcia. W czasie fotografowania pan dyskretnie błogosławi mnie trzymanym w dłoni krzyżykiem.


Zdaje się, że oprócz kibiców Lechii jest też grupa warszawskich legionistów, bo w okolicach trybuny słychać także skandowanie „Legia Warszawa!” Tymczasem defilada kolejnych grup trwa i trwa. Jeszcze o szesnastej, kiedy opuszczam teren, nie widać końca pochodu.

Odchodząc mijam drugi pomnik, tym razem po lewej. Piłsudskiego. I Belweder, gdzie rezyduje „bul” Komorowski. Nawet dobre pół kilometra dalej widać grupki i pojedynczych spacerujących uczestników demonstracji. Wciąż też słychać wuwuzele i niezrozumiały z takiej odległości głos prowadzącego. Idąc w dół Alej Ujazdowskich mijam rosyjską ambasadę, potem hotel Hyatt. Na chwilę zatrzymują mnie światła na skrzyżowaniu z ulicą Gagarina. Wjazd w Aleje blokuje tam ustawiony w poprzek jezdni bus-radiowóz. Stojący w wąskim cieniu samochodu policjant pali papierosa i rozmawia z siedzącym w środku kolegą. Śmieje się. Na tle letniego munduru wyraźnie odcina się ciemna kabura pistoletu. 

4782 odsłony średnio 5 (8 głosów)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować    blog autora
Re: Donald ma Tolę 
w.red, 2011.07.01 o 11:20
Wspaniała relacja dla tych co "choć chcą to nie mogą" ;)
W kontekście pewnego komentarza na NE pod ostatnim art o gospodarce (w którym autor zwracał mi uwagę " że wszak właśnie miała miejsce demonstracja Solidarności") za nic nie łapię komu się coś "omsknęło". Mnie (przekonanemu że żadnych co bardziej treściwych haseł i postulatów w sprawach gospodarczych raczej nie artykułowano), czy jemu któremu sam fakt demonstrowania przez Solidarność kojarzy się jednoznaczne z gospodarką. Choć skądinnąd szkoda że mało kto dostrzega że wchodzić trzeba "głównym wejściem", a nie furtkami z boku.
Zważywszy na całokształt artykułu Twego autorstwa z uznaniem oceniłem jak należy.
I nie ma to nic wspólnego z "podlizywaniem się" jak zapewne twierdzili by złośliwcy bo pracę i "warsztat" zawsze trzeba doceniać :)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Donald ma Tolę 
Piotr Świtecki, 2011.07.01 o 11:39
Taki przemarsz to demonstracja siły związkowców (wobec rządzących i wobec członków związku). Niestety, należy mieć na uwadze, że funkcjonariuszy związkowych wspólnota interesów łączy nie tylko z pracownikami, ale i - przynajmniej potencjalnie - z rządzącymi.

Postulaty, w tym gospodarcze, były na standardowym poziomie "abyśmy zdrowi byli" (wyższe płace, niższe ceny, opieka państwa etc., czyli rozkapryszony bachor robiący w sklepie z zabawkami scenę skąpej mamusi). Ale przecież nie po to są wuwuzele i petardy, żeby prowadzić wyrafinowane dyskusje ;-)

Jednak fakt faktem, że w tej chwili każda krytyka rządów PO jest konstruktywna.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Mufti 
w.red, 2011.07.01 o 14:58
Czyli "zgodnie z oczekiwaniami" :(
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Donald ma Tolę 
Jacek, 2011.07.03 o 22:32
Co to są wuwuzele?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Jacek (wuwuzele) 
Piotr Świtecki, 2011.07.04 o 11:49
+pl.wikipedia.org z tym, że były najróżniejsze, nie tylko takie jak na obrazku.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Donald ma Tolę 
Paweł Tonderski, 2011.07.02 o 01:25
+www.youtube.com

+www.youtube.com

+www.youtube.com

+www.youtube.com

Wspaniała relacja z wydarzeń, w których brał swój udział Mufti, zresztą to jest już kanon w przypadku Muftiego. ;))

p.s.

+www.youtube.com
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Paweł Tonderski 
Piotr Świtecki, 2011.07.02 o 01:36
Dziękuję, ale jaki tam "udział"... Pokręciłem się trochę i poszedłem.

Dziękuję za namiar na filmiki. Potwierdza się, że byli też kibice Legii.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Paweł Tonderski 
Paweł Tonderski, 2011.07.02 o 02:11
Mufti tak jak zauważyłeś, najgorsze w tym jest to, że naprawdę trzeba niewiele zrobić w Polsce będąc u władzy, aby być lepszym od PO, a każda konstruktywna krytyka tego rządu jest pozytywna, i jeszcze raz, naprawdę nie trzeba zrobić zbyt dużo, aby być lepszym od tego, czego nie zrobiły do tej pory PO-PSL. :)

p.s.

Pozytyw, uważam, że (dobrze, że nie RZE! ;)) pozytywem w tym wszystkim jest to, że wreszcie kibice włączyli się w życie polityczne Polski i to dzięki żydowskiej GW, TVN-owi i dzięki temu totalnie antypolskiemu rządowi. :))

p.s. 2

Uważam również, że (RZE) Solidarność jako związek zawodowy jest mieczem w rękach PiS-u, ale to dotyczy również innych związków zawodowych w Polsce, jednak tamte są mieczami innych partii politycznych zasiadających w polskim parlamencie, jednak przy tym wszystkim Solidarność jest najbliższa interesom Polski. To jest moja subiektywna ocena tej sytuacji.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Donald ma Tolę   
esperance, 2011.07.02 o 16:23
Jako zatwardziała ulicznica, do tego chora z nienawiści, żałuję że manifestacja nie mogła odbyć się w późniejszych godzinach i na najbardziej uczęszczanych traktach, żeby walić po oczach, wzbudzać dysonans, może dołączyłoby jeszcze więcej ludzi?
W moim telewizorze donoszono o łącznie kilkudziesięciu tysiącach uczestników. W komentarzach internautów padało nawet grubo ponad 100.000 :-) Podobno gdy czoło dotarło na miejsce, Plac Piłsudskiego jeszcze nie opustoszał? A propos uzbrojenia policji (ta kabura): słyszałam o największej jak dotąd liczbie tych specjalnych „zamieszkowych” wozów policyjnych zgrupowanych na ulicy Jazdów, od pana mieszkającego w tamtej okolicy, więc mającego dane porównawcze.
Wyrazy uznania za relację i świetne ujęcia.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
zatwardziała ulicznica, do tego chora z nienawiści 
Piotr Świtecki, 2011.07.02 o 17:23
Co do liczebności, te "10 tysięcy" to zgrubny szacunek tego, co sam widziałem. Nie było mniej, mogło być więcej. Trzeba też wziąć poprawkę na to, że to był ostatni etap wydarzenia trwającego od rana. Ludzie byli mocno wymęczeni, kulminacja pod Sejmem (stąd pewnie te odwody na Jazdów) była już za nimi; część pewnie już pod Kancelarię Premiera nie dotarła.

Jeszcze uwaga co do dysonansu. Dysonans był ogłuszający (wuwuzele, petardy, nagłośnienie, syreny, bębny i talerze, skandowanie) i niestety, w tym demonstracja przypominała dudniące parady Szumana i zboczeńców. Nie miało to NIC wspólnego ze skupieniem z Krakowskiego Przedmieścia.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
o dysonansach   
esperance, 2011.07.02 o 17:58
Pewnie dlatego, że przyczyny gromadzenia się tego tutaj i na Krakowskim są różne. Tu przyszli ci w obawie o swoje jutro i czy starczy do pierwszego. Ludzi wygania z domów dopiero bieda i wtedy nie są finezyjni. Roi mi się wdarcie się z krytycznym komunikatem do świadomości większej liczby ludzi – taki dysonans. Zwłaszcza w obliczu nasilonej propagandy w związku z Euro, prezydencją i wyborami, zwłaszcza w Warszawie.
Pozdrawiam.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: o dysonansach 
Piotr Świtecki, 2011.07.02 o 19:56
A może Esperance trochę więcej o tym powiedzieć? Bardzo proszę.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: o dysonansach   
esperance, 2011.07.03 o 00:22
Ale o czym? W demonstracji nie wzięłam udziału, widziałam tylko kilka małych grupek, zabłąkanych w śródmieściu już dobrze po południu. Rozmawiałam z kilkoma osobami, które tam były, emerytami. Ciekawi mnie, tak przy okazji, czy mieszkańcy Warszawy dołączali. Tu muszę przyznać się do strasznej rzeczy: czwartek miałam wolny, ale spałam do południa i bardzo mam to sobie za złe, powinnam być w pochodzie.
Czy o moich rojeniach? Niezbyt potrafię szeroko. Gdybym umiała, pewnie nie byłabym w "ogonie" aktywności na portalu. Pisanie to nie moja specjalność. Najlepiej wychodzą mi "zrzuty z serca", rozważania - tak sobie.

Deszcz smętnie pada, internet wiesza się, czekam, żeby to wysłać, ale chyba zaraz mnie "wyloguje". ;-)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: o dysonansach cd.   
esperance, 2011.07.03 o 04:12
No dobrze. Niech będzie więcej. Nie wiem, czy o takie więcej chodziło.

Życie to trwanie i tęsknota. Nazwałam to przykładowo, może być też chleb i piękno, dziś i przyszłość, ja i bliźni, można mnożyć warianty. Drugi człon jest warunkowy. Czasami nie wykształcony, czasami wyparty, czasami stłamszony, czasami jest. Uzupełniają się i tworzą pełnię.
Największą zbrodnią komuny jest odebranie ludziom wiary w to coś więcej i zarażenie chorobą poczucia bezsilności. (Nie wywyższam się niniejszym, piszę z własnego doświadczenia. Myślę, że prawie każdego ta ułomność w jakimś stopniu dotknęła.)
Wyparty bądź stłamszony człon świadomości to klucz. Każdy z nas może mieć jeden, jest bardzo cenny. Bramę zaopatrzono w wiele zamków, które trzeba otworzyć jednocześnie. W pojedynkę nie damy rady przekroczyć progu.
Tusk i ferajna, wykonawcy cudzych planów, kontynuatorzy komuny, kradną klucze.
Gdy brakuje kluczy, skuteczny może być łom albo wytrych, niezadowolenie z jakości trwania. Szkoda, że musi być bieda, aby coś się ruszyło. Dobrze, że jest bieda - koło ratunkowe. Może jak Feniks z popiołów itd…
Na Krakowskie Przedmieście przychodzą ludzie zaopatrzeni w klucze. Jest ich za mało.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: o dysonansach cd. 
Piotr Świtecki, 2011.07.03 o 10:52
Ludzi wygania z domów dopiero bieda i wtedy nie są finezyjni. Roi mi się wdarcie się z krytycznym komunikatem do świadomości większej liczby ludzi – taki dysonans.

Czy to nie jest sprzeczność?
Co można zrobić "komunikatem" komuś, kogo (subiektywnie) NIE dotknęła bieda? Nie sądzę, żeby nawet chciał słuchać. Wręcz odwrotnie.

A do tego, żeby dosiąść społeczne niezadowolenie, czyli zawiadywać jakąś tam energią, jest wielu chętnych.
A propos, co Esperance sądzi o inicjatywie z p. Szeremietiewem w klapie? O tym "ruchu społecznym Polska w Potrzebie" i internetowych listach wyborczych? Ja-ro-sław, Ja-ro-sław?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: o dysonansach cd.   
esperance, 2011.07.03 o 22:12
Chyba nie tylko bieda uruchamia krytykę? „Komunikat”, czyli spostrzeżenie skali braku akceptacji społecznej, mógłby być początkiem. Część karmiących się propagandą woli być w większości, część woli choćby tylko mentalnie przynależeć do grona zbliżonego do ludzi sukcesu „konsumujących owoce transformacji”, część odpuszcza, woli mieć dobre samopoczucie, unika refleksji. A wśród samych niezadowolonych na pewno wielu nie wierzy w skuteczność demonstrowania niezadowolenia. Tak mi się wydaje, roi. Możliwe, że trwam w ułudzie.

Inicjatywa wokół pana Szeremietiewa? Nie sądzę, aby osiągnęła deklarowany cel, czyli znacząco odebrała wyborców Platformie. Za to na pewno PiS-owi. Czyli koniec końców pomoże PO i SLD. Tak to widzę.
Oczywiście, że nie rozglądam się za kandydatem do poparcia.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Mufti, esperance 
w.red, 2011.07.04 o 01:10
W ruchu o którym mowa i owszem jest sens, ale moim zdaniem rozbije się to już na samym starcie. A powodem tego są ... JOW. Bowiem od kandydatów oczekuje się opracowania "programu" do którego realizacji będą dążyć. Raz że to zadanie któremu jedna osoba nie jest w stanie sprostać ( no, chyba że "programem" mają być pobożne życzenia wsparte rozwiniętą frazeologią). A dwa, że gdyby nawet jakiś umysł podołał zadaniu (choć w moim pojęciu musiałby być omnibusem) to jeśli nawet nie niedostatek czasu. To już sam fakt że byłby jednym z pośród wielu posłów (z których każdy też miałby swój program do zrealizowania) jego "konsumpcja" byłaby mało prawdopodobna. I właśnie tu widać najlepiej sensowność istnienia jeśli nie partii to ugrupowań mogących sprostać zadaniu tak w opracowywaniu "programu" jak i we wdrażaniu go w życie. To jest główny powód moich obiekcji odnośnie JOW (choć nie jedyny).
Czy wspólnym wysiłkiem można by się pokusić o opracowanie choćby w miarę sensownych zrębów programowych ? Moim zdaniem tak, pod warunkiem konstruktywnej współpracy środowiska blogosfery. Ale w moim odczuciu rzecz nie w tym by stworzyć ruch mający "odciągnąć" potencjalnych wyborców takiej czy innej partii co wyartykułować jasny i prosty przekaz oczekiwań. To już nawet nie "postulaty" lecz żądania które będą warunkować udział w wyborach.
Nie spodziewam się by zostały one spełnione przez nikogo ze stających w szranki.
Ale unaoczniłoby ludziom kto, do czego i jakim kosztem zmierza (czyli że wszyscy potencjalni obecni "wybrańcy" mają swój kraj i rodaków w najgłębszym poważaniu).
W zasadzie o tym wszyscy wiedzą, ale uniemożliwiłoby to im zasłanianie się pozorami. A to zaś wymusiłoby na ludziach konieczność weryfikacji poglądów, postaw i samoorganizowania się w "oddolnych" strukturach. Z których wyłonili by się ludzie zdolni do przeprowadzenia zmian.

PS
Nie zgłębiałem zagadnienia, ale w wyszukiwarce oprócz inicjatywy z NE wyświetla się taka sama nazwa z "pl" a nie "net". Coś mi się wydaje że konkurencja nie śpi ;)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Mufti, esperance   
esperance, 2011.07.04 o 03:57
W.redziku, ale pamiętasz, że ja jestem odurzona przez PiS, której się wydaje (lub z całym cynizmem tylko tak mówię), że PiS to jednak co innego, patriotyzm i tralala i w związku z tym nie mam dylematu: brać udział w wyborach czy nie? Odpowiada mi program PiS, nie boję się przyszłości z PiS, przynajmniej dopóki rządzi tam Ja-ro-sław a wspomagają go Macierewicz i Kamiński.
O panu Szeremietiewie chciałam oględnie, jednak dopowiem. Jako betonowa PiSówa nie potrzebuję wspomożycieli w takim guście. Dla mnie w ruchu o którym mowa i owszem nie ma sensu. Ale rozumiem Twoją dla niego życzliwość.
Pozdrawiam. :-)
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: JOW   
Mik, 2011.07.04 o 08:28
JOW stal by sie zaprzeczeniem dazen Solidarnosci, przepraszam, bandy zbirow, wywodzacych sie z tego ugrupowania. Jezeli PZPR byla organizacja krajowa, to wspolczesne NIE rzady wywodza sie z Gdanska! Polacy jakos tego nie zauwazaja, a Gdansk z okolicami, rzadzi sie jak chce w Polsce. Zeby mialo byc lepiej, trzeba eleminowac tych Prusakow, mieniacych sie Polakami.
PS.Prusak to takie zwierze, ze wejdzie wszedzie.Obrzydliwosc!
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
linki, cytaty, nowiny
najwyżej  oceniane
zeszyty tematyczne
najbardziej kontrowersyjne artykuły
najnowsze komentarze

© Polacy.eu.org 2010-2022   Subskrypcje:    Atom   RSS  ↑ do góry ↑